Druga część teatralnego „Solaris” Borisa Nirenburga robi jeszcze większe wrażenie niż pierwsza. Wiąże się to głównie z tym, iż zostają adekwatnie podkreślone dylematy moralne głównych bohaterów (zwłaszcza Krisa Kelvina), którzy znajdują się w sytuacjach granicznych. Od tego, czy je przekroczą, zależy czy – w sensie symbolicznym – pozostaną ludźmi.