Kasparsowi w słabnącym świetle zmierzchu wydawało się, iż przybysz jest nieco wyższy od niego. Miał krótką brodę, którą pokrywała siwizna. Gdy podchodził, rozpiął podróżną pelerynę, odsłaniając szablę u pasa. Chłopak intuicyjnie sięgnął po sztylet. Zrobił krok do tyłu dla zwiększenia dystansu, ale potknął się o własną sakwę i zachwiał. Na szczęście utrzymał równowagę...