
Ale się porobiło zaległości! Dopiero człowiek otwierał butelkę szampana, a tutaj już luty 😂. Także między karnawałowymi recenzjami imprezówek, których miało się namnożyć- wjedzie kilka komiksów. Rozpoczynamy z wysokiego C! Zapraszam do lektury.
Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Deadpool: Samuraj to najświeższa porcja przygód Najemnika z Nawijką. Tym razem grube tomisko przybrało formę mangi- a zgaduję, iż czytanie jej od prawej do lewej to najnormalniejsza rzecz, jaka nas tu spotka. Owszem- mieliśmy już przyjemność z Panem Wade'm (np. TUTAJ) i totalnie wiemy, czego się spodziewać! Mało tego- nie możemy się wręcz doczekać lektury!

Autorem scenariusza do tej zakręconej historii jest Sanshiro Kasama, natomiast odjechane rysunki stworzył Hikaru Uesugi. Sami więc widzicie, iż skład, by wrzucić Deadpoola w mangowe klimaty, jest pierwszorzędny. Ryzykowną próbę wysłania Wade'a do Tokio polskiemu odbiorcy przybliżyło wydawnictwo Egmont i klub Świat Komiksu.
Zarys fabularny:

"Wade Wilson – wasz ulubiony Najemnik z Nawijką – w końcu ładuje się z butami na karty mangi. Namówiony przez Iron Mana (i zachęcony solidnym przelewem za usługi) wpada do Tokio i od razu naprzykrza się paru znajomym mordeczkom. Zanim jednak zdąży wymyślić im chwytliwe ksywki czy coś, zawiązuje sztamę z nowymi superbohaterami, naparza się z bogami i wbija na pewien koncert, raz po raz doprowadzając do pasji swoich nieistniejących ubezpieczycieli. Aha, no i dołącza do japońskiej filii Avengers – Legionu Samurajów. Efekt? Totalny chaos, masa metażartów i śmiertelna dawka absurdalnego humoru, którą potrafi podać tylko Deadpool!"
Wrażenia:

Czy mogłem sobie wymarzyć lepszy początek komiksowego roku? Rewelacja! Z ręką na sercu- jeszcze nigdy się tak nie śmiałem podczas lektury komiksu. Deadpool jest bezbłędny i niepowtarzalny, a wrzucenie go w mangowy świat to strzał w dziesiątkę. Mocny, odjechany, zakręcony- byłem na to przygotowany... a i tak Wade przeskoczył moje najśmielsze oczekiwania.

Zaczyna się poważnie- sam Loki, bóg kłamstwa, grozi wymazaniem Kraju Kwitnącej Wiśni z map świata. Deadpool i świeżo stworzony Legion Samurajów (!), nowiutka odnoga Avengers, zmobilizują kogo się da, by zniweczyć te plany. Ok. Początek fajny. A jak finał? Szykujcie się na jazdę bez trzymanki- nie może być inaczej. Jest tempo, jest rzeźnia, jest wulgarnie, jest łamanie czwartej ściany, przetykane odjechanymi cameo i niepowtarzalnym humorem- wszystko, czym Deadpool potrafi zabłysnąć. jeżeli myśleliście, iż Wade będzie zagubiony i nie dopasuje się do mangi, to Was uspokajam. Wszedł w nią z buciorami i się zadomowił. Mało tego- japoński styl jedynie podkręca absurdalne deadpoolowe przygody.

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Nie znajdziecie innego komiksu, który zaserwowałby Wam taki przyjemny, relaksujący wieczór. Nie ukrywajmy- choć album jest grubiutki- to jednak manga. Wciągniecie ją w godzinkę. I to bez przerw, bo od tego się nie da oderwać! Liczę na szybkie wydanie kolejnych ksiąg! (TAK JEST- TO NIE KONIEC! 😁).
T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do naszego Facebooka
TUTAJ złapiecie własny egzemplarze








