Magnolie zakwitną nocą – recenzja książki. Fenomenalny debiut

popkulturowcy.pl 15 godzin temu

Do przeczytania tytułu zachęciła mnie obietnica elementów koreańskiego folkloru. Możemy przeczytać o tym w opisie książki. Ponieważ uwielbiam fantasy, nie mogłam zignorować takiej zachęty.

W miarę czytania gwałtownie złapałam się na tym, iż bardziej niż spotkania kolejnych bóstw, wyczekuję rozwiązania rozterek i dylematów, z jakimi zmagają się bohaterki. Magnolie zakwitną nocą zaskoczyły mnie nie tylko tym, jak dobrze opisano zwykłą szarą codzienność.

Tylko czy naprawdę mogę powiedzieć, iż przedstawiona tam rzeczywistość była szara? Życie kobiet, które są bohaterkami tej wyjątkowej powieści pod każdym względem wydawało mi się fascynujące i ciekawe. Myślę jednak, iż to dzięki sposobowi w jaki autorka je opisała.

Coraz mniej jest miejsca dla bogów w krainie zwanej Czosonem.

Stare porządki zostają zastąpione przez prawa i hierarchie narzucone przez uczonych, zamykające mieszkańców kraju w rolach wyznaczonych przez płeć i klasę. Jednak kobiety nie zamierzają się temu zupełnie podporządkować, biorą udział w rytuałach, wzywają po kryjomu pomocy bogów.

Szamanka Minsu wie, iż błagania nie pozostają bez echa, rozpoznaje w staruszce, która pojawiła się w wiosce, boginię Samsin. Niestety dostrzega też coś innego: zwiastujące złe czasy omeny.

opis wydawcy.

Przedstawione w książce postacie zajmują kompletnie różne miejsca w świecie. Na pozór dzieli je niemal wszystko: wiek, status społeczny, przekonania i życiowe ambicje. Ich losy splatają się jednak w niezwykły sposób, a czytelnik zaczyna dostrzegać, iż bohaterki więcej łączy niż dzieli. Wszystkie bowiem przejawiają niespotykaną determinację i odwagę w dążeniu do celu, chociaż dla każdej z nich znaczy to coś innego.

Relacje pomiędzy bohaterami wykreowano wręcz fenomenalnie. Są skomplikowane i złożone, podobnie jak ich motywacje oraz wartości. Wszystko dlatego, iż świat w którym żyją, wcale nie jest taki prosty, jak mogłoby się wydawać. Dlatego kobiety, o których czytamy, muszą podejmować ryzyko, wchodzić w niebezpieczne układy i ostrożnie planować każde kolejne posunięcie.

Zapowiedź zbliżającego się do wioski nieszczęścia towarzyszy opowieści od początku, jednak jego rzeczywisty ogrom i ciężar uderzają w bohaterów i czytelnika niczym grom z jasnego nieba. Pomimo licznych znaków oraz wzmianki w samym opisie charakter wydarzeń był niemożliwy do przewidzenia. Zaledwie jeden dzień, jedna chwila, zmienia dosłownie wszystko, wywracając życie postaci do góry nogami.

Narracja zmienia swój ton, ale tempo wydarzeń nie przyspiesza nagle, chociaż fabuła dotyka ciężkich tematów. To jedna z rzeczy, która sprawiła, iż jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu literackiego autorki. Naprawdę trudno uwierzyć, iż Magnolie zakwitną nocą to debiut. Każdy akapit był absolutnie zachwycający.

Na uwagę zasługuje również obycie z koreańską kulturą, jakim wykazuje się Indigo Ciel. Chociaż nie nazwałabym się specjalistką w tej dziedzinie, a bliższa jest mi kultura japońska, to lektura tej powieści dawała mi poczucie powrotu do świata, który jest mi bliski. Problem stanowiło jedynie zapamiętanie imion bohaterów.

Warto zauważyć, iż książkę wydała Fundacja Instytut Wydawniczy „Lepsze Światy”. To jeden z dwóch dostępnych na ten moment tytułów Fundacji, więc poświęcę kilka słów jakości, jaką prezentują. Tom ma niestandardowy format, strony są z delikatnego, białego papieru, a czcionka jest dość drobna, jednak nie na tyle, aby utrudniało to czytanie. Wykonanie jest staranne i dokładne, zaś miękka okładka miła w dotyku.

Wracając do samej powieści, muszę zaznaczyć, iż zbliżając się do zakończenia czułam pewien niepokój. Fabuła nie dążyła w żaden sposób do wyraźnego zamknięcia i martwiłam się, iż go nie będzie. Jednak autorka idealnie domknęła wszystko ostatnim zdaniem. Nie wiem, jak udało się jej tego dokonać, ale byłam tym całkowicie zachwycona.

Podsumowując, Magnolie zakwitną nocą to opowieść pełna zwykłej codzienności, zawiłych układów, skomplikowanych uczuć, namiętności i dawnych, magicznych rytuałów. Autorka nie skupia się na elementach fantastycznych. Chociaż koreańskie bóstwa są obecne w historiach bohaterek, zdają się być jedynie subtelnym dodatkiem. Historia jest dobrze zbalansowana, a napięcie i ciężar emocjonalny idealnie wyważone, zakończenie zaś to istny majstersztyk.


Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Fundacją Instytut Wydawniczy „Lepsze Światy”. Dziękujemy!
Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki

Idź do oryginalnego materiału