Maciek Bąk „Kolejny Rok Upłynął”, czyli jazgotliwa drwina z ludzkich słabości i z upływającego czasu

strefamusicart.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: unnamed(584)


Po klimatycznym, samochodowym singlu “Jadę Jadę” w konwencji klasycznego rocka, artysta robi muzyczny krok dalej. Wchodzi głębiej w jazgotliwy, garażowy klimat, w warstwie tekstowej wracając do autoironii obecnej w swoich dwóch pierwszych piosenkach ( “To Nie Jest Mój Najlepszy Czas” oraz “Jestem Znów Na Starcie”). Tym razem Maciek Bąk wytacza jednak cięższe działa – zamiast subtelnego humoru serwuje bezlitosną drwinę z (własnych) ludzkich słabości i skłonności do zaprzeczania rzeczywistości.

“Kolejny raz, i wciąż, i jeszcze. Kolejna noc bez szans na mieście”. Artysta śpiewa o kręceniu się w kółko i powtarzaniu tych samych błędów. Czyżby upływ czasu niczego nas nie nauczył? “Łatwo zapomnieć, iż Twój czas już kiedyś minął. Nim się obejrzysz to, poczujesz, iż kolejny rok upłynął”. Czas leci, a my wciąż wijemy się w swoich utartych schematach, zapominając, iż nie przynoszą efektów.

Cały utwór podany jest w formie rozmowy dialogu wewnętrznego: “pogubiony życiowo” bohater zwierza się swojemu “terapeutycznemu” alter-ego. Wygląda to próbę autoterapii, na rachunek sumienia, który niestety nie przynosi ukojenia. Alter-ego z terapeuty staje się katem, serwującym nieuniknioną prawdę o upływie czasu.

Muzyczne tło koresponduje z jadowitym tekstem: jazgotliwy gitarowy riff, mimo pozornie pozytywnej nuty, tnie jak piła tarczowa, a całość jest utrzymana w konwencji garażowego rocka. Z drugiej strony słyszymy surf-rockowe gitary w refrenach, a groove, zagrany w rytmie shuffle, kołysze niczym utwory z lat 50-tych – jest taneczny i rozwibrowany. Ale to bardziej groteskowy dance macabre niż beztroska celebracja. Ostatecznie pewne okazuje się tylko jedno: kolejny rok upłynął…

Do singla powstał teledysk – wewnętrzny dialog bohatera odbywa się LIVE, “na wizji”, bohater i jego alter-ego dyskutują “o życiu”, niczym w podcaście (albo na sesji terapeutycznej).

To satyra na kulturę internetowych podcastów czy wręcz “kulturę psychoterapii”. Zrealizowany w klimacie “lo-fi”, klip nawiązuje do telewizyjnej klasyki “Za Chwilę Dalszy Ciąg Programu” Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny – ta sama umowność, puszczenie oka i … ostateczny chaos na planie. Wszystko się sypie, odzywają się pierwotne ludzkie instynkty, zostaje tylko brutalna prawda, iż … kolejny rok upłynął. To już trzeci videoklip Maćka Bąk zrealizowany przez reżysera Jarka Tokarskiego.

Za okładkę singla, nawiązującą do winyli z lat 50 i 60, odpowiada Roma Leopard z kolektywu DJ-skiego Soul Service.

O ARTYŚCIE

Kim jest Maciek Bąk? To Gitarzysta, songwriter i producent przez lata współtworzył takie zespoły jak Letters From Silence, Stardust Memories czy Bodo, z którymi występował na Open’erze, supportował VooVoo, Myslovitz, Hey czy Natalię Przybysz. Teraz jednak przyszedł moment, żeby stanąć na froncie i opowiedzieć własną historię – już bez filtra cudzych projektów.

Bąk gra eklektycznie. Mówi, iż w swojej muzyce posługuje się klasycznymi muzycznymi (rockowymi i nie tylko) motywami, konwencjami, archetypami. Obraca je, przekształca na swój sposób. Bawi się, wchodzi w role, realizuje tym samym swoje muzyczne fantazje.

Bąk łączy retro-pop, soul, rock i garażowe granie, flirtuje z 70’sowym vibem i analogowym brzmieniem, ale nie ucieka od współczesnych inspiracji. W jego piosenkach pobrzmiewają echa MacDeMarco, Lenniego Kravitza, The Black Keys czy King Gizzard & The Lizard Wizard.

Na najbliższe miesiące artysta zapowiada więcej singli i pierwsze występy z zespołem. We wrześniu 2026r wystąpi również na Festiwalu Great September we wrześniu 2026. Na jesień 2026 roku planuję wydanie debiutanckiej EP-ki.

Idź do oryginalnego materiału