27 stycznia 2026 roku w gliwickiej PreZero Arena zagrały zespoły Sevendust, Daughtry i Alter Bridge. Nie zabrakło intensywnych emocji.
Sevendust powrócił do Polski aż po 15 latach i na twarzy Lajona Witherspoona widać było łzy wzruszenia przyjęciem. Grupa zagrała ledwie 30-minutowy set, ale pod sceną było intensywnie i gorąco. Wokalista przepraszał, iż tyle czasu ich u nas nie było i obiecywał, iż nowy management zapewni im częstsze koncertowanie w Europie. Kolejna okazja może nadarzyć się już wkrótce, bo niedługo ukazuje się nowy album Sevendust, One, z którego zresztą przedpremierowo usłyszeliśmy singel Real You.
Daughtry w Polsce grał po raz pierwszy i dostał więcej czasu, co pozwoliło na nieco bardziej przekrojowy set, w którym znalazło się miejsce też dla numeru akustycznego czy przeróbki Separate Ways (Worlds Apart) Journey. To był najbardziej wyluzowany koncert ze wszystkich.
Alter Bridge z kolei odwiedza nas często i regularnie. Tym razem przyjechali tuż po wydaniu płyty Alter Bridge, z której usłyszeliśmy sporo numerów, w tym motoryczny Silent Divide na początek. Mark Tremonti, jak zwykle miał sporo miejsca na gitarowe popisy, ale też mógł pośpiewać w Burn It Down. Myles Kennedy natomiast pod koniec pozbył się gitary i poćwiczył z fanami kucanie i skakanie w Metalingus. Jego forma wokalna jest niezrównana – wokaliza w Open Your Eyes jak zawsze perfekcyjna. U fanów, którzy z nim śpiewali, zresztą także… A Blackbird pozostaje ich koncertowym opus magnum.
Nie był to szczególnie długi koncert, mogli spokojnie jeszcze z pół godzinki pograć, ale okazja do ich ponownego zobaczenia będzie wkrótce: 17 czerwca zagrają w krakowskim Studiu.
Poniżej galeria z gliwickiego koncertu.
Sevendust










Daughtry








Alter Bridge




























