Na scenie hardrockowej pojawił się nowy gracz, który może sporo namieszać. Mowa o kanadyjskim Lockhart, działającym od 2022 roku. To w zasadzie supergrupa złożona z trzech doświadczonych muzyków. W jej skład wchodzi Devon Kerr (Axxion), odpowiedzialny za wokal, gitary i partie klawiszowe, Jason Junop (Cauldron) na basie oraz Fabio Alessandrini, znany m.in. z Hardline i Bonfire, za perkusją.
Debiutancki album City Pulse ukaże się 12 czerwca nakładem High Roller Records.
To, co zespół prezentuje, to mieszanka melodyjnego hard rocka i AOR-u, mocno osadzona w stylistyce lat 80. Znajdziemy tu proste, chwytliwe melodie oraz utwory o wyraźnie radiowym potencjale. Jednym z największych atutów jest wokal Devona Kerra, który nadaje całości klimat przywodzący na myśl płyty Def Leppard, Foreigner czy Toto. Partie gitarowe również utrzymane są w klasycznym duchu – nieskomplikowane, ale niezwykle nośne i przyjemne dla ucha, oddające esencję rockowego grania. Czuć w tym pasję, pomysłowość i doświadczenie, co bezpośrednio przekłada się na wysoką jakość materiału.
Fani klimatów spod znaku Foreigner czy Survivor bez trudu odnajdą się w przebojowym i oldschoolowym „City Pulse”, które brzmi niczym zaginiony klasyk z lat 80. Dalej otrzymujemy energiczny i pełen werwy „Cant Shake It” – szybszy numer z wpadającym w ucho refrenem, emanujący świeżością i dynamiką. Zespół brzmi tak, jakby faktycznie tworzył w złotej erze gatunku, co stanowi jeden z jego największych atutów.
Klimatyczne partie klawiszy napędzają rytmiczny „Together As One”, będący kwintesencją klasycznego rockowego grania. Więcej AOR-owego, spokojniejszego klimatu dostajemy w „Under Fire”. Zespół najlepiej odnajduje się jednak w żywszych, bardziej przebojowych kompozycjach, takich jak „Just Can’t Wait” – to znakomity hołd dla Foreigner i Toto. Nie zabrakło również bardziej romantycznych akcentów – „You Wouldn’t Know Love” to melodyjna ballada w duchu Foreigner czy Whitesnake, utrzymana w klasycznej konwencji i bardzo udana. Całość zamyka przyjemny, melodyjny „No Chance in Heaven”, który imponuje zarówno pomysłowością, jak i przebojowością – to kolejny ukłon w stronę hard rocka lat 80.
Lockhart udowadnia, iż wciąż można tworzyć przystępny, świetnie brzmiący hard rock oparty na sprawdzonych patentach sprzed dekad. Debiutancki album to prawdziwa kopalnia hitów i esencja klasycznego grania w stylu Survivor czy Foreigner. Dla fanów gatunku – pozycja obowiązkowa.
Ocena: 8,5/10













