Lil Nas X wydał oświadczenie po swojej pierwszej rozprawie sądowej.
Sprawa dotyczy zdarzenia z sierpnia ubiegłego roku w Los Angeles. Raper został wtedy oskarżony o trzy przypadki napaści na policjanta oraz jeden przypadek stawiania oporu funkcjonariuszowi.
Według relacji świadków raper miał wtedy spacerować ulicą jedynie w bieliźnie wczesnym rankiem. Na miejsce wezwano funkcjonariuszy z Los Angeles Police Department. Gdy policjanci próbowali się do niego zbliżyć, artysta miał ruszyć w ich stronę.
Pojawiły się także doniesienia, iż raper mówił nieskładnie i wydawał się zagubiony, gdy krążył po okolicy w pobliżu swojego domu. Po zatrzymaniu wyznaczono mu kaucję w wysokości 75 tysięcy dolarów. Lil Nas X nie przyznał się do żadnego z zarzutów.
W tym tygodniu artysta pojawił się w sądzie na wstępnym przesłuchaniu w Los Angeles Superior Court. Po wystąpieniu zwrócił się do swoich fanów:
Chciałem tylko powiedzieć moim fanom, iż bardzo was kocham, tęsknię za wami i ogromnie doceniam wasze wsparcie. Nie mogę się doczekać, aż znów będę mógł was przytulić. Miłego dnia.
Krótko po wyjściu z sądu raper zatrzymał się przy ulicznym muzyku, który grał akustyczną wersję utworu „Lucky” zespołu Radiohead. Lil Nas X dał mu napiwek w wysokości 100 dolarów.
Po zatrzymaniu w ubiegłym roku artysta informował fanów, iż czuje się dobrze fizycznie i psychicznie, choć całe wydarzenie było dla niego wstrząsające. Określił je wtedy jako „przerażające”.
O sytuacji mówił także ojciec rapera, Robert Stafford. Jego zdaniem ogromna presja branży muzycznej, odpowiedzialność za utrzymanie rodziny oraz problemy jego matki z uzależnieniem mogły przyczynić się do załamania nerwowego syna.













