Wokalista i gitarzysta legendarnego punkrockowego zespołu opowiedział, jak udało mu się wrócić do formy po tym, jak niemal zginął.
45-letni Deryck Whibley, wokalista i gitarzysta zespołu Sum 41, opublikował wiadomość, w której opowiedział o swoim powrocie do zdrowia po tym, jak przez alkohol i używki niemal całkowicie zniszczył swój organizm.
Deryck mówi:
Powszechnie wiadomo, iż 12 lat temu byłem w naprawdę kiepskim stanie. Leżałem w szpitalu umierając na niewydolność wątroby. Zaskakujące może być, jak odbiłem się od dna. Sam przyznam, iż cudem uniknąłem śmierci. Wyszedłem tego bez żadnych trwałych uszczerbków. Po części dlatego, iż byłem wtedy dość młody, a po części, bo ludzki organizm jest niesamowitą maszyną. Pomogło to, iż moje organy się wyłączyły. Zatrzymały się zanim uległy zniszczeniu. A jak wiemy z lekcji biologii, wątroba to jeden z niewielu organów, który potrafi się całkowicie zregenerować. Tak było w moim przypadku. Dziś mogę z dumą powiedzieć, iż dzięki ciężkiej pracy i dużym zmianom w stylu życia, wiek mojego ciała jest o osiem lat młodszy niż mój prawdziwy wiek. W 2026 roku planuję parę rzeczy usprawnić i sprawić, bym wewnętrznie był o dekadę młodszy. Tu nie ma żadnego biohackowania tylko zdrowa dyscyplina i wytrwałość.
Sum 41 ogłosił przejście na emeryturę w maju 2023 roku. Ostatnia trasa zespołu zakończyła się koncertem w rodzinnym mieście formacji – Toronto. Rzecz miała miejsce 30 stycznia 2025 roku.

















