Stylizowany otwór wylotu lufy pistoletu sunie powoli po ekranie. W kadrze pojawia się sylwetka w czarnym garniturze, idzie wolnym krokiem, nagle obraca się i strzela. Czerwień zalewa ekran, towarzyszą jej trąbki Johna Barry’
ego.Ta sekwencja ma ponad sześćdziesiąt lat i wciąż działa! Niewielu bohaterów fikcji może pochwalić się równie długą obecnością w pierwszej lidze popkultury, a już z pewnością niewielu udało się tak płynnie przechodzić między kolejnymi mediami, nigdy nie tracąc swojego DNA. Bond to fenomen w trzech aktach: najpierw książka, potem srebrny...