Recenzja Leopard 2A7 od RFM (Rye Field Model)
- Pan Modelarz
- 14 grudnia, 2025
Producent:
RFM (Rye Field Model)
Skala: 1:35
Kod produktu: 5108
Premiera: 03.2024
Cena: 230 zł – 260 zł
- Proces budowy modelu Leopard 2A7 od RFM
- Nie obyło się bez problemów
- Dlaczego plecionka jest ze sznurka?!
- Jakie kolory będą potrzebne do pomalowania Leopard 2A7 od RFM
- Leopard 2A7 od RFM – podsumowanie modelu
- Leopard 2A7 od RFM – końcowa ocena
- Galeria zdjęć z budowy Leoparda 2A7 od RFM
Przyznam, iż nie liczyłem dokładnie, ile czasu zajęło mi składanie tego modelu. Jest to spora zaleta, z tego względu, iż proces składania przebiegał tak przyjemnie, iż czas nie miał większego znaczenia. Jest to zarazem mój pierwszy składany model producenta RFM i muszę powiedzieć, iż na pewno nie ostatni. Poziom spasowania wszystkich elementów oraz sama instrukcja jest tak przejrzysta, jak tylko mogłaby być instrukcja do modelu czołgu (tego typu instrukcje można stawiać za wzór). Instrukcja samego składania została rozpisana na 16 stronach i zawiera się w 26 krokach.
Każdy krok jest bardzo dobrze rozrysowany, a każda wymagana część jest dobrze oznaczona. Podobnie jest też z oznaczeniami. Tam, gdzie nie należy używać kleju, znajduje się stosowne oznaczenie, a tam, gdzie należy usunąć jakiś fragment lub wywiercić otwór również znajdzie się odpowiednia adnotacja. Tego typu oznaczenia są na tyle duże, iż nie ma możliwości ich przegapić. Przez cały proces budowy całej bryły Leoparda 2A7 nie natknąłem się na większe problemy.
Proces budowy modelu Leopard 2A7 od RFM
Sam proces budowy rozpoczyna się podobnie, jak w przypadku każdego innego modelu czołgu, czyli od złożenia dolnej części. W tym modelu sama wanna składa się z 5 większych elementów:
• spodniej części,
• dodatkowego wzmocnienia podwozia imitującego stalową płytę,
• lewej strony do montażu zawieszenia,
• prawej strony do montażu zawieszenia,
• tylnej płyty zamykające całą bryłę.
Przed zamontowaniem imitacji stalowej płyty należy wywiercić cztery otwory montażowe o średnicy 1,1 mm (co jest bardzo wyraźnie zaznaczone w instrukcji). Przy okazji powiem, iż zabierając się za budowę tego Leoparda, warto jest mieć pod ręką kilka średnic wierteł, bo są one potrzebne na kilku etapach budowy. Gdy cała spodnia płyta będzie gotowa, pozostaje tylko montaż elementów odpowiedzialnych za mocowanie kół. I tu należy postępować dokładnie z instrukcją. Tam, gdzie instrukcja nakazuje uciąć jakiś element, warto to zrobić (i nie uważać tego, jako błąd), bo ja przy montażu pierwszej pary kół pominąłem ucięcie małego wypustka, co sprawiło, iż przednie koła nie są ruchome, a model Leopard 2A7 od RFM posiada w pełni ruchome zawieszenie.
Pierwszym trudniejszym krokiem budowy jest pełne złożenie tylnej płyty zamykającej wannę. Jest to pierwszy element, w którym wykorzystane będą elementy fototrawione, o których wspominałem przy okazji sprawdzania zawartości pudełka tego modelu. Część z blaszek fototrawionych jest naprawdę mała i przy próbie ich zaginania warto sięgnąć po zaginarkę do elementów fototrawionych. Na ten tylny element trafią również pierwsze przezroczyste elementy, które będą imitować tylne światła. W tym miejscu mamy też pierwszy możliwy wybór czy chcemy zbudować model w wersji z otwartymi włazami, czy też w pełni zamknięty. Bez względu na jaki wariant się zdecydujemy, nie musimy martwić się detalami, ponieważ RFM zadbał o to, żeby wnętrza takich włazów również posiadały bardzo dobrze odwzorowane detale.
Składanie kół odbywa się bezproblemowo. Każde koło składa się z 3 elementów, które są ze sobą idealnie spasowane. Oprócz gumowej tulejki, umożliwiającej kręcenie się koła po zamontowaniu, trzeba skleić tył oraz przód koła. Na szczęście elementy te posiadają odpowiednie wypustki, które po zaskoczeniu na siebie informują o tym, iż znalazły się w odpowiedniej pozycji.
Wtedy można przystąpić do klejenia, i w zasadzie tak wygląda reszta procesu składania tego modelu. Górna część płyty, która znajdzie się pod wieżą, jest bardzo prosta w budowie. W większości trafiają na nią dość duże elementy i w tym miejscu radzę zacząć składanie w kolejności innej, niż przewiduje to instrukcja. Mianowicie mam tu na myśli rozpoczęcie składania górnej płyty od punktu 9 i dopiero później wrócić do punktu 7.
Jest to spowodowane tym, iż 9 punkt nakazuje wkleić pod spód element wspornikowy, żeby usztywnić cały element. Zdecydowanie łatwiej będzie Wam to zrobić, gdy nic wcześniej nie przykleiliście do tej płyty. Później pozostanie kombinacja, jak wkleić ten element, bez uszkadzania drobnych części, które przykleiliście w punkcie 7 oraz 8. Całkowite zakończenie budowy górnej płyty wraz z wieżą zajęło mi raptem kilkanaście godzin rozłożonych na 2 dni sesji składania. Jednak po powrocie do składania gąsienic…
Nie obyło się bez problemów
Od pewnego czasu mam wrażenie, iż w każdym modelu, w którym producent decyduje się na zastosowanie pojedynczych ogniw w gąsienicach, to właśnie one stanowią najsłabszy element konstrukcji (idealnym tego przykładem jest model Flakpanther Trumpetera). Niestety w przypadku tego Leoparda nie jest inaczej. W instrukcji jest dokładnie wyszczególnione, iż każda gąsienica powinna składać się z 83 ogniw na każdą stronę. Od razu Wam powiem, żebyście od razu skleili każdą stronę z większej ilości ogniw (86-88 powinno być w porządku – na szczęście w zestawie jest więcej ogniw, niż przewiduje instrukcja).
Budując swój model, trzymałem się sztywno wytycznych z instrukcji i na każdą stronę złożyłem gąsienice z 83 ogniw każda. Jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, iż po przymierzeniu kompletnych gąsienic do modelu były one za krótkie. Dokleiłem do każdej strony po jednym dodatkowym ogniwie, ale mimo wszystko gąsienice nie osiągnęły odpowiedniej długości. Zostawiłem to tak, jak jest. Finalnie na półce tego nie widać, ale gdy weźmie się model do ręki, albo przyjrzy się z bliższej odległości, to wtedy widać, iż gąsienice są naciągnięte ku tyłowi. Na zębatce jest zbyt duży naciąg i powoduje to, iż model wygląda, jakby tylne koło było na tej samej wysokości co sama zębatka.
Gdy pierwszy raz przeglądałem instrukcję składania gąsienic, sądziłem, iż ich budowa i montaż okażą się bezproblemowe, jednak jak widzicie, choćby w modelu za grubo ponad 200 zł można się naciąć na błędy przy budowie gąsienic. Gdy do nich dochodzi, to mam wrażenie, iż już lepszym wyjściem byłoby dodanie gumowych odpowiedników, które wyglądają gorzej, ale raczej nie są tak problematyczne w budowie, jak tego typu odpowiedniki.
Podobnie problematyczne okazały się niektóre elementy fototrawione, które należy przykleić na peryskop i wizjer przedni w formie wycieraczek. Tutaj jednak przyznaję się, iż problem był po mojej stronie, ponieważ nie użyłem zaginarki do blach fototrawionych, i w momencie kiedy chciałem przykleić element fototrawiony do obudowy peryskopu, dochodziło do jego odkształcania się i odklejania jednej strony. Warto więc dokładnie dogiąć wszystkie elementy w miejscach do tego przeznaczonych, żeby nie popełniać tych samych błędów co ja, i wtedy ten proces budowy powinien przebiegać bezproblemowo.
Dlaczego plecionka jest ze sznurka?!
Skoro już jestem przy opisywaniu drobnych mankamentów modelu Leopard 2A7, to nie mogę pominąć kwestii plecionki. Dziwi mnie, iż w modelu za ponad 200 zł RFM zamiast dodać do zestawu miedzianą lub stalową plecionkę imitującą linę, zdecydowało się na zwykły sznurek. Tak, nie przywidziało się Wam, producent, do tego modelu dodał imitację liny holowniczej w postaci zwykłego sznurka. Pomijając już to, iż sznurek słabo wygląda, to jego przyklejenie do plastikowych elementów bywa dość kłopotliwe.
Ja przed przymiarką musiałem końcówkę sznurka zamoczyć w kleju, żeby go usztywnić na tyle, żebym mógł go przymierzyć do otworu, w którym miał się znaleźć. W moim odczuciu jest to bardzo słabe ze strony producenta i wydaje mi się, iż już mógłby zamiast sznurka, dać te 20 cm miedzianej plecionki. Tym bardziej iż nie mówimy tutaj o modelu za 50 zł, a czasami i w takich modelach prędzej znajdziemy miedzianą plecionkę niż w modelach od RFM.
Jakie kolory będą potrzebne do pomalowania Leopard 2A7 od RFM
W przypadku malowania modelu Leopard 2A7 nie trzeba uzbrajać się w spore ilości farb. Do całkowitego pomalowania tego modelu wystarczy zaledwie 5 kolorów, z czego 2 zostaną wykorzystane do pomalowania detali. RFM w instrukcji podał kolory farb z palety Mr. Hobby z serii Mr.Color:
• C-519 (Bronzegrun RAL6031 NATO AFV)
• C-520 (Lederbraun RAL8027 NATO AFV)
• C-521 (Teerschwartz RAL9021 NATO AFV)
• C-049 (Clear Orange)
• C-050 (Clear Blue)
Ja sięgnąłem jednak po farby z palety Tamiya, które dobierałem na zasadzie, jak najbardziej pasujących do kolorów na grafice. Odpowiedniki 1 do 1 jakich użyłem dotyczyły tylko jednej farby Clear Orange, którą wykorzystałem tylko do pomalowania koguta. I to tyle. Akurat malowanie kamuflażu przebiegało całkiem prosto, a najbardziej czasochłonne okazało się przygotowanie maskowania przy korzystaniu z patafix i taśmy maskującej. Oprócz samych farb użyłem też kilku efektów imitujących błoto i kurz z palety Ammo of MIG Jimenez i na tym w zasadzie zakończyłem cały proces budowy i malowaniu modelu Leopard 2A7 od RFM.
Leopard 2A7 od RFM – podsumowanie modelu
Przyszła pora na końcowe podsumowanie modelu, przed wydaniem końcowej oceny. Czytając tę recenzje na pewno możecie już dojść do wniosku, iż ten konkretny model Leoparda 2A7 od RFM na pewno jest wart polecenia. Oprócz kilku problemów z gąsienicami i tą nieszczęsną plecionką ze sznurka warto też wspomnieć o gumowych ochraniaczach na tylne gąsienice. Nie wiem, co kierowało producentem, żeby do plastikowego modelu dodać gumowe elementy, które wymagają przyklejenia do plastikowego wypustku o szerokości 1 mm.
Tego typu części po przyklejeniu mogą prowadzić do pewnych problemów przy malowaniu aerografem. W momencie, gdy ustawimy zbyt duże ciśnienie powietrza i skierujemy aerograf na te gumowe elementy, możemy doprowadzić do tego, iż odpadną od modelu. Ja do doklejenia tych elementów użyłem Ultra Glue od Ammo of MIG Jimenez, żeby mieć też czas na spasowanie tych elementów. Pomimo tego, iż zostawiłem później model na 24 godziny, żeby klej związał, zasechł i się utwardził, to malowałem ten fragment z duszą na ramieniu i miałem z tyłu głowy to, iż w każdej chwili ta część może odpaść.
Jednak biorąc pod uwagę całokształt modelu i cały proces jego składania mogę go z czystym sumieniem polecić choćby mniej doświadczonym modelarzom. Instrukcja jest bardzo przejrzysta. Wszystko jest w niej opisane krok po kroku tak, jakbyśmy składali zestaw z klocków lego. Nie trzeba się martwić tym, iż coś pominiemy. Dodatkowo do instrukcji dodana jest osobna kartka pokazująca, jak montować elementy fototrawione. Na dobrą sprawę można z tej kartki nie korzystać, bo wszystkie detale z blaszek fototrawionych są też odlane w plastiku.
Jakość odlewów i detali w wypraskach stoi na najwyższym poziomie, i już przy wyciąganiu ich z pudełka możemy zobaczyć, za co płacimy. Poziom spasowania wszystkich elementów jest na tak samo wysokim poziomie. Nie spotkałem się w trakcie budowy z częścią, która w jakiś sposób nie pasowała do miejsca, w którym miała zostać umieszczona. Model posiada też wiele elementów ruchomych (można je przykleić na stałe), które finalnie dodają jeszcze więcej realizmu. Z pewnością nie jest to mój ostatni model Leoparda od RFM i chętnie sięgnę również po inne jego warianty od tego producenta.
Leopard 2A7 od RFM – końcowa ocena
Poniżej możecie zapoznać się z moją subiektywną oceną tego modelu, który w krótkim podsumowaniu jest bardzo dobry, ale jest kilka elementów, które producent mógłby zrobić lepiej (zwłaszcza w tym przedziale cenowym).
Galeria zdjęć z budowy Leoparda 2A7 od RFM










