Lekcja dla żony: Kiedy Eryk stracił cierpliwość do rozgotowanego makaronu, wiecznie zajętej telefonem Anki i domowych kłótni o opiekę nad trzyletnim Jasiem, postanowił nauczyć żonę, czym naprawdę jest bycie rodziną – choćby jeżeli miało to oznaczać rozprawę sądową i opamiętanie dopiero na korytarzu sądu, gdzie własna matka stanęła po stronie zięcia

newsempire24.com 3 dni temu

Mam dosyć! Krzysztof z hukiem odsunął łyżkę, patrząc z irytacją na żonę. Ty to naprawdę nazywasz obiadem? Rozgotowany makaron, który zamienił się w jakąś papkę, kilka półsurowych kotletów Co robiłaś cały dzień? Znowu tylko wisiałaś przy telefonie?

Jak możesz tak mówić?! zawołała histerycznie Bożena, gwałtownie chowając urządzenie. Pilnowałam przecież Dawidka! Jest taki rozbrykany! Cały tata rzuciła z wyrzutem, widząc jak mąż coraz bardziej się gotuje. Jest mi ciężko, rozumiesz? Nic mi nie wychodzi! Urodzenie dziecka mnie wykończyło

Dawid ma dwa i pół roku odpowiedział spokojnie Krzysztof, ledwo się hamując. Już dawno powinien iść do przedszkola, a ty wrócić do pracy. Od razu poczujesz ulgę!

Mam oddać dziecko do tej wylęgarni wirusów? oburzyła się Bożena. Chcesz mieć nas non stop w szpitalu?

Dziecko trzeba stymulować, rozwijać, jeżeli nie zauważyłaś!

Przecież się zajmujemy! Dawidek jest bardzo do przodu jak na swój wiek, pani neurolog to potwierdziła! broniła się Bożena. Ten temat pojawiał się regularnie i coraz bardziej bała się, iż mąż rzeczywiście pośle chłopca do przedszkola. Praca w ogóle jej nie interesowała! W czasie urlopu macierzyńskiego przyzwyczaiła się do godzin spędzonych w internecie i nie zamierzała z tego rezygnować.

A komu trzeba za to podziękować? Krzysztof uderzył pięścią w stół tak, iż talerz podskoczył. Mojej mamie! To ona przychodzi i rozwozi Dawidka! A ty wtedy albo śpisz, albo grasz w telefonie! Może byś posprzątała czasem w domu albo ugotowała coś porządnego? Dlaczego po pracy muszę jeść to coś? spojrzał pogardliwie na kulinarny majstersztyk.

Nie jestem twoją kucharką! Ani sprzątaczką! Jestem twoją żoną! A ty, jako mąż, masz mi zapewnić wygodne życie!

Ta myśl była dla Bożeny jak prawda objawiona. Po setkach talk-show i godzinach na babskich forach zmieniła swoje pojęcie o roli żony. Kiedyś naiwnie wierzyła, iż powinna otaczać męża troską, dbać o dom i zajmować się wychowaniem dzieci. Dziś sądziła, iż to zajęcia dla służby, nie dla kobiety z ambicjami. Ceniła się za wysoko, by sprowadzać się do roli pomocnicy domowej.

To tak to widzisz? przez zęby powiedział zezłoszczony Krzysztof po jej tyradzie. Ja będę harować całe dnie dla rodziny, a ty będziesz wygniatać kanapę? Tak?

Będę się samodoskonalić odpowiedziała dumnie Bożena. Jeszcze twoi kumple będą mi ciebie zazdrościć! Żona mądra, o wszystkim pogada!

A możesz? Jaką ostatnią książkę przeczytałaś? Czego nowego się dowiedziałaś? Krzysztof wstał i podszedł do niej, spoglądając z góry. No? Co milczysz? Facebook się nie liczy jako rozwój intelektualny, a durne talk-show, gdzie wszyscy się kłócą, wcale cię nie kształcą. Powiedz poważnie czy zamierzasz być żoną i matką, jak przystało, czy nie?

Nie! Już powiedziałam: nie jestem służącą

Bożena znów zaczęła krzyczeć, wyrzucając mu całe wiadro pretensji: iż za mało zarabia, iż wiecznie nie ma go w domu, iż traktuje ją jak niewolnicę Krzysztof wysłuchał w ciszy, po czym krótko stwierdził:

Rozwód.

Co? wydukała Bożena, już się szykując do kolejnej tyrady.

Rozwód powtórzył chłodno Krzysztof. Znajdę sobie porządną kobietę, która będzie dobrą żoną i matką dla Dawidka. Zresztą ty i tak spędzasz z nim parę godzin dziennie, reszta to babcie. Nie zasługujesz na tytuł matki. Żoną też nie jesteś.

Bożena najpierw się przeraziła, potem tylko machnęła ręką. Myśli: Krzysztof tylko straszy, na pewno nie pójdzie do sądu. Co on, pewny iż dostanie syna? Przecież ona ma prawo jako matka!

Krzysztof jednak się zmienił. Przestał ją zauważać, przechodził obok niej bez słowa. Dawid pojechał z babcią nad Bałtyk na dwa tygodnie Bożena choćby się ucieszyła, bo w końcu nikt nie przeszkadzał jej w telefonowaniu. Jednak po kilku dniach zaczęła tęsknić za dzieckiem i coraz częściej dzwoniła do teściowej.

Dwa tygodnie po kłótni przyszło pismo z sądu. Krzysztof dotrzymał obietnicy i złożył wniosek o rozwód. A podczas rozprawy Bożenę czekał kolejny szok jej własna matka zdecydowanie poparła zięcia.

Uważam, iż Dawid powinien zostać z ojcem oznajmiła pani Maria, patrząc z dezaprobatą na córkę. Niestety, Bożeny nie odwiedził instynkt macierzyński, nie zajmowała się dzieckiem, wszystko było na mojej głowie i na babci Krzysztofa. Sam Krzysztof dużo pracuje, ale znajduje czas dla syna.

Sędzina kiwała głową i uśmiechała się półgębkiem na widok zszokowanej Bożeny. I miała rację. Bożena nie miała nic: ani mieszkania, ani pracy, ani relacji z własnym dzieckiem. Ojciec miał wielką szansę na opiekę.

Proszę o czas na pojednanie! Nie rozwódźcie nas! Dajcie mi szansę! Bożena płakała. Krzysztof, przysięgam, zmienię się. Wyrzucę z głowy te bzdury o służących, zostanę wzorową żoną! Uwierz mi!

Dobrze odpowiedział w końcu.

***********************

Miesiąc wcześniej.

Moja córka zupełnie się rozleniwiła, aż mi wstyd kręciła głową Maria. Krzysztof, ja to rozumiem, po co ci taka żona? Całymi dniami w domu, a nie potrafi choćby ogarnąć mieszkania. I dziecka nie wychowuje jeżeli zdecydujesz się na rozwód, nie będę cię potępiać. Tylko daj mi czasem widywać wnuka, oto proszę.

Kocham Bożenkę, mimo jej wad westchnął Krzysztof. Ale sytuacja jest coraz trudniejsza. Chcę dać jej szansę na poprawę.

I słusznie. Wiesz, mam pomysł jak to zrobić. Złóż wniosek o rozwód. Bożena na pewno się sprzeciwi, więc macie trzy miesiące na pojednanie. To jej przemówi do rozsądku.

**************************

Bożena odrobiła lekcję. W mieszkaniu znów zapanował porządek, kuchnia pachniała obiadem, a Bożena stała się miła i zaangażowana. Wreszcie zaczęła dostrzegać syna, co bardzo cieszyło Dawidka. Bardzo kochał swoją mamę-niesforną, ale jednak mamę.

Idź do oryginalnego materiału