Lekcja dla żony: Gorzka kłótnia o domowe obowiązki, opieka nad dzieckiem, decyzja o rozwodzie i niespodziewane wsparcie teściowej podczas batalii sądowej – historia Anfisy, która musiała się nauczyć, co to znaczy być prawdziwą żoną i matką w polskich realiach

newsempire24.com 3 godzin temu

Mam już tego dość! Wojciech z hukiem odsunął łyżkę, patrząc z irytacją na żonę. Czy to można nazwać obiadem? Przegotowany makaron, prawie jak papka, a do tego kilka niedosmażonych kotletów! Czym ty się dziś cały dzień zajmowałaś? Telefonem, jak zwykle?

Jak możesz tak mówić? Karolina teatralnie pociągnęła nosem, ukradkiem chowając komórkę. Przecież opiekowałam się Jasiem! Jest taki rozrabiający! Cały ojciec, od razu widać dodała złośliwie, obserwując, jak mąż coraz bardziej się gotuje. Jest mi ciężko, rozumiesz? Wszystko mi z rąk leci! Ciąża i poród tak mnie wykończyły

Janek ma już dwa i pół roku zaczął spokojnie mężczyzna, starając się nie wybuchnąć. Najwyższa pora oddać go do przedszkola, a ty mogłabyś wrócić do pracy. Od razu będzie łatwiej!

Dlaczego miałabym oddać dziecko do tego siedliska zarazków? obruszyła się Karolina. Chcesz, żebyśmy na stałe zamieszkali w szpitalu?

Z dzieckiem trzeba pracować, rozwijać go, popracować nad jego umiejętnościami, to powinno być dla ciebie jasne!

Przecież się zajmujemy! Janek jest bardzo dobrze rozwinięty jak na swój wiek, potwierdziła to pani neurolog podczas badania! upierała się kobieta. Ten temat wracał od miesięcy, a ona panicznie bała się, iż mąż na siłę odda syna do przedszkola. Do pracy wracać nie zamierzała pod żadnym pozorem! Przez okres macierzyństwa przywykła już godzinami śledzić media społecznościowe i nie zamierzała z tego rezygnować.

Komu należy za to podziękować? Wojciech nie wytrzymał i uderzył pięścią w stół tak, iż talerz podskoczył. Mojej mamie! To ona przychodzi i uczy się z Jasiem! Ty w tym czasie albo śpisz, albo patrzysz w telefon! Możesz chociaż raz posprzątać mieszkanie czy zrobić dobry obiad? Dlaczego mam wracać z pracy na coś takiego? z obrzydzeniem spojrzał na arcydzieło kulinarne.

Nie jestem twoją kucharką ani sprzątaczką! Jestem twoją żoną! A ty powinieneś zapewnić mi dobre warunki i wygodne życie!

Karolina naprawdę w to wierzyła. Po obejrzeniu setek polskich programów śniadaniowych i godzinach spędzonych na kobiecych forach przewartościowała sobie pojęcie bycia żoną. Kiedyś naiwnie myślała, iż powinna dbać o męża, ogarniać dom i wychowywać dziecko. Dziś była przekonana, iż to zadania dla służby, a sama ceni siebie zbyt wysoko, żeby się do tej roli zniżać.

Tak więc, według ciebie, ja mam cały dzień pracować, a ty leniuchować na kanapie? syknął rozgoryczony Wojciech, słuchając zapalczywych wywodów żony.

Zamierzam się rozwijać! Karolina wypięła dumnie pierś. Jeszcze będziesz się mną chwalił przed kolegami. Moja żona taka mądra, każdą rozmowę poprowadzi.

A potrafisz? Jaką ostatnią książkę przeczytałaś? Czego nowego się nauczyłaś? Wojciech wstał i zbliżył się do żony. Czemu milczysz? Media społecznościowe to nie jest rozwój intelektualny. Te twoje durne programy, gdzie wszyscy wrzeszczą na siebie, niczego cię nie nauczą. Odpowiedz szczerze zamierzasz zająć się domem i Jasiem, jak przystoi normalnej żonie, czy nie?

Nie! Już powiedziałam, nie będę dla ciebie służącą! wybuchła Karolina, rozkręcając lawinę pretensji. I iż zarabia za mało, i iż jest domowym tyranem, i iż wiecznie nie ma go w domu… Wojciech wysłuchał wszystkiego bez słowa i odpowiedział krótko:

Rozwód.

Słucham?! kobieta aż zaniemówiła, chcąc już przygotowywać nową porcję żalów.

Rozwód powtórzył chłodno. Znajdę sobie normalną żonę i dobrą matkę dla mojego syna. Ty i tak masz dla Jasia ledwie dwie godziny dziennie, reszta spada na babcię. Nie zasługujesz na miano matki. Ani żony.

Karolina spanikowała, po czym z bagatelizującym uśmiechem machnęła ręką. Pewnie tylko ją straszy! Przecież nie zaryzykuje jak to, matkę syna mogą pozbawić opieki?

Wojciech się zmienił. Przestał ją zauważać, mijał obojętnie, nie witał się. Janek z babcią wyjechał na dwa tygodnie nad Bałtyk, na co Karolina chętnie przystała, bo przynajmniej nic jej nie rozpraszało w przeglądaniu Facebooka. Po kilku dniach zaczęła jednak tęsknić za synkiem i coraz częściej dzwoniła do teściowej.

A dwa tygodnie później przyszło wezwanie do sądu. Wojciech nie rzucał słów na wiatr sprawa o rozwód ruszyła. Na rozprawie Karolinę czekał jeszcze większy szok jej własna matka zdecydowanie stanęła po stronie zięcia.

Uważam, iż Janek powinien zostać z ojcem powiedziała twardo pani Grażyna, spoglądając z dezaprobatą na córkę. Niestety, Karolinie instynkt macierzyński jest obcy. Synem zajmowałam się ja i teściowa. Wojciech mimo pracy poświęcał czas dziecku.

Sędzia kiwała głową, kątem oka patrząc na zaniepokojoną Karolinę. Powód do nerwów był kobieta nie miała nic: ani domu, ani pracy ani więzi z dzieckiem. Ojciec miał wszelkie szanse na opiekę.

Proszę o czas na pojednanie! Nie rozwodźcie nas! Dajcie mi szansę! szlochała Karolina. Wojtek, przysięgam, zmienię się! Zapomnę o bzdurach z internetu i będę wzorową żoną! Uwierz mi!

Dobrze…

***********************

Miesiąc wcześniej.

Moja córka całkiem się rozleniwiła, wstyd mi za nią kręciła głową Grażyna. Wojtku, rozumiem cię. Po co ci taka żona? Całe dnie siedzi w domu, ale choćby porządku nie zrobi. Dzieckiem też się nie zajmuje… jeżeli się zdecydujesz na rozwód, nie będę cię potępiać. Tylko pozwól mi widywać Jasia, niczego więcej nie chcę.

Kocham Karolcię, mimo wszystko westchnął Wojciech ciężko. Ale sytuacja jest naprawdę trudna. Wie pani, chcę dać jej szansę.

I bardzo dobrze! Nawiasem mówiąc, wiem, jak to rozegrać. Złóż pozew o rozwód. Karolina na pewno nie będzie chciała się rozstać, więc sąd da wam trzy miesiące na pojednanie. To da jej wiele do myślenia.

**************************

Karolina lekcję odrobiła. W mieszkaniu znów panował ład, unosiły się zapachy smacznych potraw, a sama kobieta stała się serdeczniejsza i bardziej uważna. Wreszcie skupiła uwagę na synku, co bardzo ucieszyło Jasia. Tak bardzo kochał swoją mamusię…

Idź do oryginalnego materiału