Legenda o Szewczyku Dratewce czy opowieść o Dwóch Braciach i Dwóch Wieżach to historie, które zna każdy turysta odwiedzający Kraków. Istnieją jednak także takie opowieści, o których mogłeś jeszcze nie słyszeć.
Czy krakowskie legendy, których nie znamy, mogą okazać się prawdą? Wspólnie przyjrzymy się tym historiom i przeanalizujemy, w których z nich kryje się ziarno prawdy.

Legendy krakowskie mówią o kamieniu mocy na Wawelu?
Zapewne mieszkańcy Krakowa znają tę legendę, ale ktoś, kto jest jedynie przejezdnym, może nie znać tej historii. Jest tutaj mowa o kamieniu, który podobno ma magiczne działanie. Ma się on znajdować w miejscu, gdzie niegdyś stał kościół św. Gereona na wzgórzu wawelskim. Historia ta została zapoczątkowana przez córkę Adolfa Szyszko-Bohusza, polskiego architekta. Opowiedziała ona o rzekomej wizycie Hindusów, którzy mieli rozmawiać w niezrozumiałym dla reszty języku o czymś, co wydawało się dość ważne. Po tej opowieści zaczęto snuć domysły, z których powstała teoria o magicznym miejscu na Wawelu. Później z tej teorii narodziła się legenda o magicznym kamieniu, który miał się znajdować za ścianą budynku na Wawelu. Następnie zaczęto mówić o nim jako o jednym z siedmiu czakramów, jakie mają istnieć na Ziemi. Mają one posiadać magiczne, ochronne moce, chroniące miejsca, w których się znajdują, przed różnymi nieszczęściami.
Według niektórych, dzięki temu kamieniowi Kraków zdołał uchronić się przed większymi zniszczeniami podczas I i II wojny światowej. Niestety nigdy nie udowodniono istnienia takiego kamienia, a tym bardziej jego magicznych adekwatności. Jednak historia o częstych odwiedzinach Hindusów jest prawdziwa. Jeden z premierów Indii podczas wizyty w Krakowie miał się rzekomo modlić przy omawianym kamieniu.
Kości Smoka wawelskiego istnieją?
O Smoku Wawelskim prawdopodobnie słyszał każdy, jednak mało kto wie o szczątkach, które według legendy mają należeć do ziejącego ogniem potwora. Kości są zawieszone przy zachodnim wejściu do Katedry Wawelskiej. Według legendy, gdy kości spadną, ma nastąpić koniec świata, a rzekomo pełnią one funkcję ochronną. Miały zostać wykopane w średniowieczu, a w pewnym momencie uznano je ponoć za święte.
Niestety legenda nie okazała się prawdziwa. Kości rzeczywiście istnieją, jednak nie należą do smoka, ale do prehistorycznych zwierząt: mamuta, nosorożca i walenia. Na pocieszenie warto wspomnieć, iż można je oglądać za darmo, ponieważ atrakcja nie wymaga biletu.
Klątwa Tutenchamona śpiąca w grobowcu?
Większość z was pewnie zna opowieść o klątwie Tutanchamona. Dla niezaznajomionych opowiem ją w skrócie. Gdy archeolodzy odnaleźli grobowiec Tutanchamona i go otworzyli, po pewnym czasie każdy z odkrywców zaczął umierać w krótkich odstępach czasu. Jednak mało osób wie, że podobna historia wydarzyła się na Wawelu. W 1973 roku została oficjalnie otwarta komora grobowa Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Był on najmłodszym synem króla Władysława Jagiełły. Komora nie była otwierana od 1492 roku. Z ciekawostek mogę dodać, iż badacze otworzyli ją w piątek trzynastego. Następnie każdy z badaczy zaczął umierać. W ciągu jedenastu lat żaden z nich nie uchronił się przed śmiercią. Przez to wydarzenie powstała teoria o klątwie, która miała zamieszkiwać grobowiec, i zaczęto porównywać ją do klątwy Tutanchamona.
Jednak później okazało się, iż historia śmierci odkrywców nie ma nic wspólnego z klątwą. Grzyby i bakterie obecne w grobowcu doprowadziły do śmierci tych ludzi.





