
Wyjątkowo w poniedziałek zamieszczam recenzję patronacką książki Xarv. Grzechy świata, tego typu literatura gości na moim blogu w weekendy. Dziś, jak wspomniałam, to nietypowa sytuacja.
Świat, w którym bogowie mogą umrzeć. Na kontynencie skrytym w mglistej tajemnicy ludzie, elfy i krasnoludy walczą o dominację, nieświadomi, iż za północnymi kryształami drzemie przedwieczne zło.
Tu grzech nie pozostaje pojęciem jedynie teologicznym, ale wpływa na życie innych. Mamy tu katalog najważniejszych występków: chciwość, pycha, zazdrość, gniew, lenistwo... Zaznaczyć trzeba, iż powieść w żadnym razie nie ma charakteru moralizatorskiego. Fabuła wyróżnia się na tle innych i mocno wpisuje się w aktualne dylematy naszej egzystencji.
Czy Xarowie odłożą na bok swą pychę? Czy bohaterowie, których losy się przetną, zdołają powstrzymać nadciągającą zagładę?
Kim są zatem tytułowi Xarowie? Tego nie wie nikt, ponieważ ich pochodzenie i zamierzenia owiane są tajemnicą. Czy w moralnie upadłym świecie, mogą być zbawieniem?
Postaci są wielowymiarowe i niejednoznaczne pod względem postępowania. Zasadniczym walorem opowieści pozostaje nietuzinkowa atmosfera, duszna i mroczna, ale nie ma tu miejsca na brutalność. Pisarz pyta, ale odpowiedzi pozostawia czytelnikowi, namawia nas do zmierzenia się z własnymi ograniczeniami.
Amoralność: wybór czy konsekwencja? Czy istnieje odkupienie?
Dla kogo?






