Kultowy serial z lat 80. powraca! Niezapomniany hit w nowej wersji

swiatseriali.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


"Autostrada do nieba" to jeden z uwielbianych amerykańskich seriali, który niemal każdym odcinkiem był w stanie wprawić w dobry nastrój, dać widzowi nadzieję i nierzadko wywoływać łzy wzruszenia. Kultowa produkcja, która była realizowana w latach 80., otrzyma nową wersję. Co już wiemy?


"Autostrada do nieba" powraca! Powstanie remake słynnego serialu z lat 80.


Stacja Fox dała zielone światło dla remake'u serialu "Autostrada do nieba". Producentem będzie Fox Entertainment Studios, a przy realizacji projektu pomogą także firmy Amblin Television i Michael Landon Productions. Przypomnijmy, iż Landon był twórcą i odtwórcą głównej roli w oryginalnej produkcji.


Showrunnerem nowego serialu będzie Jason Katims ("Parenthood"). W nadchodzącej wersji ponownie będzie można podziwiać losy anioła znajdującego się "na okresie próbnym", który zstępuje na Ziemię i pomaga ludziom, by zasłużyć na skrzydła.


"W serialu 'Autostrada do nieba' zawsze chodziło o więzi, współczucie oraz przekonanie, iż drobne czyny mogą wywołać wielkie skutki i trwale zmienić świat. Jestem dumna, iż mogę pomagać w kontynuowaniu dziedzictwa Michaela wraz z partnerami takimi jak Fox i Amblin, którzy rozumieją istotę tego serialu i przedstawiają go nowemu pokoleniu w idealnym momencie" - powiedziała Cindy Landon, wdowa po Michaelu Landonie i producentka wykonawcza nowego serialu.Reklama


"Autostrada do nieba": kulisy produkcji, którą pokochały pokolenia


"Siedziałem za kierownicą i obserwowałem, jak ludzie trąbią na siebie i posyłają w swoim kierunku 'wiązanki'. Wówczas pomyślałem: 'Fajnie byłoby zrobić serial, który pokazałby, o ile zdrowsze i przyjemniejsze jest kroczenie przez życie, będąc dobrym i miłym" - mówił Michael Landon o genezie serialu.
Aktor desperacko szukał pomysłu na serial, który przywróciłby mu miłość i szacunek publiczności. Od zakończenia "Domku na prerii" minął rok, a on sam stał się bohaterem skandalu. Amerykański przykład wzorowego męża i ojca po 19 latach małżeństwa porzucił swoją rodzinę - żonę Marjorie Lynn Noe oraz piątkę dzieci - i odszedł do poznanej na planie "Domku..." młodszej o 20 lat makijażystki Cindy Clerico.
Z pomysłem na nowy serial Landon udał się do szefów NBC. Choć nie widzieli w nim potencjału, pod wpływem siły argumentów postanowili jednak dać mu szansę. Ten miał dwa warunki: koniec ze studyjnymi lokalizacjami (sztuczne scenografie od początku były solą w oku Michaela, który dał upust swoim frustracjom, kiedy po zakończeniu "Domku..." spalił kartonowe dekoracje) oraz angaż Victora Frencha, z którym się przyjaźnił i już wcześniej współpracował. Początkowo szefowie stacji widzieli w roli Marka Gordona młodszego aktora, ale w końcu ulegli naciskom pomysłodawcy serialu.
Po premierze, 19 września 1984 r., okazało się, iż Landon po raz kolejny miał nosa. Jego nowe wcielenie - Jonathana, który powraca na ziemię pod postacią anioła i pomaga ludziom - podbiło serca publiczności. "Autostrada do nieba" stała się kolejnym sukcesem w filmografii aktora. Dobra passa trwała cztery lata. 4 sierpnia 1989 r. widzowie w USA zobaczyli ostatni odcinek.
Zobacz też:
Netflix wrzuci kultowy serial młodzieżowy. Kiedyś wzdychaliśmy do tych bohaterów
Idź do oryginalnego materiału