Książkiewicz zmieniła się przez bycie mamą. Taką ma dziś relację z synem

gazeta.pl 2 godzin temu
Weronika Książkiewicz jest mamą Borysa Aleksandra, którego urodziła w 2010 roku. Ma z nim wspaniałą więź, ale samo macierzyństwo nie było dla niej najprostsze.
Weronika Książkiewicz rzadko zabiera głos na prywatne tematy. Gwiazda takich znanych produkcji jak "Piep*zyć Mickiewicza 2", "Planeta Singli", "Powrót do tamtych dni", "Furioza" oraz "Szczęścia chodzą parami" ostatnio zrobiła wyjątek i postanowiła podsumować podejście do macierzyństwa. Jest za tym, aby dawać dziecku przykład.

REKLAMA







Zobacz wideo Książkiewicz relacjonuje wypadek



Weronika Książkiewicz ma syna. "Nie oczekuję od niego, iż będzie taki jak ja"
Aktorka doczekała się Borysa z Krzysztofem Latkiem, z którym od dawna nie jest w związku. Były partner gwiazdy zmarł w 2024 roku. Dziś Książkiewicz określa macierzyństwo jako "najtrudniejsze", co ją w życiu spotkało i ujawniła to w rozmowie z Plejadą. Wie, iż dziecko potrafi naśladować wiele zachowań rodzica, dlatego trzeba dbać o to, aby dawać dobry przykład. Książkiewicz nie ukrywa, iż jest bardzo przywiązana do syna.
- Najpiękniejsza w tym wszystkim jest dla mnie więź, jaka stworzyła się między mną a moim synem. To najbliższy mi człowiek na ziemi. Aż trudno opisać mi to słowami. Łączy nas niesamowita bliskość. Z jednej strony zdaję sobie sprawę z tego, iż Borys jest moim przedłużeniem, z drugiej — wiem, iż jest zupełnie innym niż ja człowiekiem i nie oczekuję od niego, iż będzie taki jak ja - przekazała.


Weronika Książkiewicz była nazywana "samotną matką". Taki ma stosunek do tego określenia
Wychowywanie małego syna i jednoczesne rozstanie z partnerem nie jest łatwe do pogodzenia. Aktorka przekonała się o tym na własnej skórze. - Wielokrotnie byłam nazywana w mediach "samotną matką", choć nigdy się nią nie czułam. Są kobiety, które urodziły dziecko, są zupełnie samotne i trafiają do domów samotnych matek. Zresztą kiedyś współpracowałam z takimi placówkami - przekazała. Na szczęście w opiece nad synem od początku mogła liczyć na rodzinę.
- Chciałam oddać innym to, co sama dostałam. Bo ja od samego początku byłam otoczona przez osoby, które pomagały mi zajmować się Borysem — pięć cioć, babcię, dziadka, prababcię, pradziadka. Zawsze mieszkaliśmy w ciepłym domu i mieliśmy za co żyć. Niezależnie od tego, co działo się w moim życiu, czułam się uprzywilejowana - dodała gwiazda.
Idź do oryginalnego materiału