Ekonomiści biją na alarm – Polska po raz 3. w historii znalazła się w procedurze nadmiernego deficytu. Eksperci z Warsaw Enterprise Institute i Forum Obywatelskiego Rozwoju przygotowali plan ratunkowy. Propozycje są radykalne: wprowadzenie kryterium dochodowego w programie 800+, likwidacja 13. i 14. emerytury oraz powrót do wieku emerytalnego wynoszącego 67 lat. Czy to realny scenariusz, czy tylko teoretyczne rozważania?

Fot. Warszawa w Pigułce
107 mld zł rocznie kosztują nas transfery socjalne
20 stycznia 2026 roku ukazał się raport „Budżetowy S.O.S. Jak wyprowadzić finanse publiczne na prostą w ciągu 3 lat”, którego autorami są Mateusz Michnik z Forum Obywatelskiego Rozwoju oraz Andrzej Strojny, Wojciech Wyszomierski i Marcin Zieliński z Warsaw Enterprise Institute. Dokument przedstawia diagnozę stanu finansów publicznych oraz konkretne propozycje naprawcze.
Jak obliczyli eksperci, samo świadczenie 800+ po waloryzacji z 500 zł kosztuje budżet 63,8 mld zł rocznie. Do tego dochodzi 31,5 mld zł na 13. i 14. emeryturę oraz 12,6 mld zł na babciowe i rentę wdowią. Łącznie to ponad 107 mld zł wydawanych na programy, które – według autorów raportu – mają charakter czysto polityczny i nie rozwiązują realnych problemów gospodarczych.
25 proc. to zbrojenia, 40 proc. to socjal
Choć w debacie publicznej często słychać, iż winne są wydatki na wojsko, dane mówią co innego. Analiza PKO BP pokazuje, iż w latach 2022-2025 modernizacja armii odpowiadała jedynie za 25 proc. wzrostu wydatków państwa. Głównym powodem pęcznienia budżetu były transfery pieniężne – to one wygenerowały aż 40 proc. wzrostu nakładów.
Autorzy raportu wskazują na 4 główne zagrożenia dla polskich finansów. Pierwsze to geopolityczna pułapka kosztów długu – Polska znajduje się w regionie podwyższonego ryzyka, a dalszy wzrost napięć międzynarodowych może spowodować, iż inwestorzy zażądają znacznie wyższej premii za ryzyko. Drugie zagrożenie to konsumpcja zamiast inwestycji – państwo zamiast budować nowoczesną infrastrukturę i wspierać innowacje, wydaje pieniądze na bieżące świadczenia socjalne. Trzeci problem to chaos podatkowy – rząd łata dziurę w budżecie wprowadzając kolejne podatki sektorowe, jak podatek bankowy czy od sprzedaży detalicznej. Czwarte zagrożenie to oczywiście kryzys demograficzny.
W lipcu 2024 roku Polska po raz 3. w historii została objęta przez Unię Europejską procedurą nadmiernego deficytu. Wcześniej zdarzyło się to w latach 2004-2008 oraz 2009-2015. Tym razem deficyt sięgnął 5,1 proc. PKB, co automatycznie uruchomiło mechanizmy kontrolne ze strony Brukseli. Polska musi teraz przedstawić plan działań naprawczych i wykazać, iż sytuacja jest pod kontrolą.
Dwa warianty: łagodny i ostry
Raport przedstawia 2 scenariusze naprawy finansów publicznych. Wariant łagodny zakłada wprowadzenie kryterium dochodowego w programie 800+, tak by świadczenie trafiało tylko do najuboższych gospodarstw domowych. To dałoby oszczędności w wysokości 13,4 mld zł rocznie. Wariant ostry idzie dalej – proponuje redukcję beneficjentów programu o połowę, co przełożyłoby się na 30 mld zł oszczędności.
W obu scenariuszach przewidziana jest likwidacja 13. emerytury, która według ekonomistów jest świadczeniem wprowadzonym wyłącznie w celach wyborczych i nie ma nic wspólnego z rzeczywistą reformą systemu emerytalnego. Dałoby to 32 mld zł. W wariancie ostrym dodatkowo zlikwidowano by 14. emeryturę, co przyniosłoby kolejne 12 mld zł oszczędności.
Matematyka nie kłamie – system się załamie
Problem jest nie tylko w wydatkach, ale też w demografii. Jeszcze w 2000 roku na 1 emeryta przypadało 4,1 osoby w wieku produkcyjnym. W 2010 roku było to 3,8, a w 2023 roku – już tylko 2,5 pracujących na 1 osobę w wieku poprodukcyjnym. Tymczasem dzietność w Polsce spadła do katastrofalnego poziomu 1,12 dziecka na kobietę. W I kwartale 2025 roku współczynnik wyniósł zaledwie 1,03.
Przy takich trendach system emerytalny nieuchronnie zmierza ku załamaniu. Autorzy raportu alarmują, iż bez reform przyszli emeryci będą otrzymywać jedynie 25 proc. swojej ostatniej pensji. Jednocześnie przeciętna długość życia w Polsce wynosi już prawie 79 lat, podczas gdy w 1993 roku było to niespełna 72 lata. Ludzie żyją coraz dłużej, a pracujących jest coraz mniej.
Wiek emerytalny 67 lat dla wszystkich
Kluczowym elementem naprawy finansów jest według autorów podwyższenie wieku emerytalnego. w tej chwili kobiety przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni w wieku 65 lat. Raport postuluje przywrócenie równego wieku emerytalnego na poziomie 67 lat dla wszystkich. To mogłoby przynieść oszczędności rzędu 50 mld zł rocznie.
Eksperci zwracają uwagę, iż inne kraje europejskie już podnoszą granicę wieku emerytalnego. W Danii zdecydowano się na zmianę z 67 do 70 lat, stopniowo do końca 2040 roku. Przy obecnych trendach demograficznych i wydłużającej się długości życia taki krok wydaje się nieunikniony także w Polsce.
Co to oznacza dla czytelnika? Zmiany dotknęłyby milionów Polaków
Jeżeli propozycje z raportu zostałyby zrealizowane, zmiany dotknęłyby milionów Polaków. Rodziny zarabiające powyżej określonego progu przestałyby otrzymywać 800+. Seniorzy straciliby dodatkowe świadczenia emerytalne w postaci 13. i 14. emerytury. Kobiety musiałyby pracować o 7 lat dłużej, zanim przeszłyby na emeryturę.
Z drugiej strony autorzy raportu przekonują, iż bez tych reform czeka nas spirala zadłużenia, drastyczny spadek poziomu życia i głodowe emerytury w przyszłości. Ostrzegają, iż alternatywą dla cięć wydatków będą podwyżki podatków, które w czasie spowolnienia gospodarczego mogłyby wpędzić Polskę w recesję. jeżeli nic się nie zmieni, dług publiczny może wzrosnąć do 76 proc. PKB do 2030 roku.
Raport „Budżetowy S.O.S.” ma stanowić mapę drogową dla kolejnych rządów. Ekonomiści podkreślają, iż przedstawiają plan techniczny, a ostateczne decyzje należą do polityków. Pytanie brzmi: czy któraś partia odważy się wziąć odpowiedzialność za niepopularne reformy, które mogą zadecydować o przyszłości gospodarczej kraju na kolejne dziesięciolecia?
Źródło: Forsal, raport WEI i FOR, Warszawa w Pigułce














