Podczas uroczystej kolacji państwowej w Białym Domu we wtorek wieczorem król Karol III w humorystyczny, ale wyraźny sposób przypomniał prezydentowi Donaldowi Trumpowi o swojej roli jako głowy państwa Kanady. Wydarzenie to stało się jednym z najbardziej komentowanych momentów pierwszej państwowej wizyty brytyjskiego monarchy w Stanach Zjednoczonych.
Od czasu powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu prezydent kilkukrotnie nazywał Kanadę potencjalnym „51. stanem” i zwracał się do kanadyjskich premierów per „governor”.
W tym kontekście słowa króla Karola III nabrały szczególnego znaczenia. Monarcha, który formalnie pozostaje głową państwa Kanady, Australii, Nowej Zelandii i kilku innych państw Wspólnoty Narodów, zdecydował się delikatnie zaznaczyć swoją pozycję.
Podczas przemówienia nawiązującego do zbliżającego się turnieju piłkarskich mistrzostw świata FIFA 2026, który będzie współorganizowany przez Kanadę, Stany Zjednoczone i Meksyk, król powiedział:
„Za kilka tygodni Stany Zjednoczone i Kanada znajdą się wśród państw, które powitają świat jako gospodarze Mistrzostw Świata FIFA” – powiedział Charles, patrząc na Trumpa. „W pewnym sensie, Panie Prezydencie, jako głowy państw jesteśmy współgospodarzami”.
Powiedział również: ,Mogę tylko powiedzieć, jako głowa państwa pięciu państw biorących udział w mistrzostwach, iż będę śledził mecze z wielkim entuzjazmem.”
Te zdania zostały szeroko odebrane jako subtelny żart pod adresem Trumpa. Król podkreślił w ten sposób, iż Kanada jest suwerennym państwem, którego głową pozostaje on sam, a nie prezydent Stanów Zjednoczonych. Wielu komentatorów doceniło brytyjski styl – połączenie taktu, humoru i dyskretnego przypomnienia o konstytucyjnych realiach.



