Uwe Boll wie, jak rozgrzać publikę. Jego nowy film "Citizen Vigilante" dostaje bardzo słabe oceny od krytyków, ale w sieci ludzie nie przestają o nim rozmawiać. To wystarczyło niemieckiemu reżyserowi, by zapowiedzieć kontynuację.
Przypomnijmy, że "Citizen Vigilante" nosił pierwotnie tytuł "The Dark Knight". To jednak nie spodobało się Warner Bros. i Boll został zmuszony do zmiany tytułu.
Obraz trafił do limitowanej dystrybucji w USA, ale w Niemczech napotkał na problemy z cenzorami. Odmówiono przyznania kategorii wiekowej filmowi, co de facto zablokowało możliwość normalnej dystrybucji. W efekcie Uwe Boll postanowił wrzucić film w całości na X, gdzie przez dwa dni można go było oglądać za darmo. Film zyskał jeszcze na popularności, kiedy post reżysera wypromował Elon Musk.
Ledwie zakończył się okres darmowego dostępu do filmu, a Boll oficjalnie ogłosił, iż powstanie "Citizen Vigilante 2". Co więcej, film ma mieć swoją premierę w przyszłym roku. Gwiazdą będzie znów Armie Hammer. Boll zaprezentował też pierwszy plakat filmu.
Inspiracją dla fabuły jest "Citizen Vigilante" aktualna sytuacja w Europie, w tym kryzys migracyjny i epidemia gwałtów i brutalnych ataków. W kontynuacji Boll zajmie się kryzysem migracyjnym w Ameryce, jak bowiem zapowiada plakat, główny bohater pojawi się w Stanach Zjednoczonych.
Szczegóły fabuły dwójki nie są na razie znane. W oryginalne Armie Hammer wcielał się w tytułowego mściciela imieniem Sanders. Bierze on sprawiedliwość we własne ręce i brutalnie rozprawia się z osobami, które uważa za zbrodniarzy i kryminalistów. Jego działania przynoszą mu rosnącą sławę w mediach. Przez wielu uważany jest za bohatera, jednak agent Interpolu (Costas Mandylor) wierzy, iż stanowi zagrożenie dla społeczeństwa i rozpoczyna własne polowanie na niego.
"Citizen Vigilante" to drugi po westernie "Frontier Crucible" film, w którym zagrał Armie Hammer od czasu wybuchu skandalu obyczajowego, który zrujnował mu karierę.
Jeszcze więcej imigrantów do zabicia. Uwe Boll zapowiada "Citizen Vigilante 2"
Przypomnijmy, że "Citizen Vigilante" nosił pierwotnie tytuł "The Dark Knight". To jednak nie spodobało się Warner Bros. i Boll został zmuszony do zmiany tytułu.
Obraz trafił do limitowanej dystrybucji w USA, ale w Niemczech napotkał na problemy z cenzorami. Odmówiono przyznania kategorii wiekowej filmowi, co de facto zablokowało możliwość normalnej dystrybucji. W efekcie Uwe Boll postanowił wrzucić film w całości na X, gdzie przez dwa dni można go było oglądać za darmo. Film zyskał jeszcze na popularności, kiedy post reżysera wypromował Elon Musk.
Ledwie zakończył się okres darmowego dostępu do filmu, a Boll oficjalnie ogłosił, iż powstanie "Citizen Vigilante 2". Co więcej, film ma mieć swoją premierę w przyszłym roku. Gwiazdą będzie znów Armie Hammer. Boll zaprezentował też pierwszy plakat filmu.
Inspiracją dla fabuły jest "Citizen Vigilante" aktualna sytuacja w Europie, w tym kryzys migracyjny i epidemia gwałtów i brutalnych ataków. W kontynuacji Boll zajmie się kryzysem migracyjnym w Ameryce, jak bowiem zapowiada plakat, główny bohater pojawi się w Stanach Zjednoczonych.
Szczegóły fabuły dwójki nie są na razie znane. W oryginalne Armie Hammer wcielał się w tytułowego mściciela imieniem Sanders. Bierze on sprawiedliwość we własne ręce i brutalnie rozprawia się z osobami, które uważa za zbrodniarzy i kryminalistów. Jego działania przynoszą mu rosnącą sławę w mediach. Przez wielu uważany jest za bohatera, jednak agent Interpolu (Costas Mandylor) wierzy, iż stanowi zagrożenie dla społeczeństwa i rozpoczyna własne polowanie na niego.
"Citizen Vigilante" to drugi po westernie "Frontier Crucible" film, w którym zagrał Armie Hammer od czasu wybuchu skandalu obyczajowego, który zrujnował mu karierę.
Zwiastun filmu "Citizen Vigilante"















