Chodnik widmo i betonowa prowizorka
Żeby zrozumieć frustrację ludzi zamieszkałych w tej okolicy, wystarczyło przejechać się Strusią. To, co tam zastaliśmy, trudno nazwać nowoczesną infrastrukturą XXI wieku. Na tory rzucono krzywe płyty betonowe, a całość zasypano luźnym tłuczniem. Efekt? Samochody nie tyle zwalniały, co niemal zatrzymywały się na samym środku torowiska, próbując nie uszkodzić podwozia. Wizja auta, które gaśnie na przejeździe przed nadjeżdżającym pociągiem, przestała być filmowym scenariuszem, a stała się realną obawą kierowców.
Jeszcze gorzej mieli piesi. Po obu stronach drogi chodniki nurywały się przed samymi torami. Mieszkańcy osiedla Kraska nagle musieli schodzić z bezpiecznego trotuaru prosto na wąską, zniszczoną jezdnię, mijając się z lawirującymi między dziurami samochodami. Do tego wszystkiego brakowało rogatek – postawiono jedynie znak STOP, choć w planach modernizacji linii nr 49 miało być przecież bezpiecznie i aut
















