Koniec tajemnic. Tak Andziaks nazwała swojego syna. Postawiła na naprawdę nietypowe imię

gazeta.pl 1 godzina temu
Andziaks kilka tygodni po porodzie zdradziła fanom, jak nazwała swojego syna. Influencerka zaskoczyła wyborem.
Na początku stycznia 2026 roku Andziaks (Angelika Trochonowicz) poinformowała, iż powitała na świecie drugie dziecko - syna. Od tej pory na jej profilu pojawia się jeszcze więcej parentingowych treści. Fani influencerki mogli zobaczyć m.in. nagranie z porodu, a także pierwsze spotkanie Charlotte (córki Andziaks i Luki) z nowo narodzonym bratem. Wiele osób zastanawiało się, jakie imię otrzyma chłopiec. Już wszystko jasne!

REKLAMA







Zobacz wideo Andziaks nazwana "królową konsumpcjonizmu". Zdradziła nam, jaką ma najdroższą rzecz w szafie



Andziaks postawiła na nietypowe imię. Tak nazwała syna
Kilka tygodni po narodzinach Andziaks opublikowała nagranie, w którym zdradziła, jak nazwała swojego syna. Chłopiec otrzymał imię Franco. - Chcieliśmy sobie z nim pobyć, oswoić się z tym imieniem i dopiero wam go przedstawić. Ja się chyba oswoiłam tydzień temu - mówiła na nagraniu Andziaks. Co ciekawe, para nie od razu zdecydowała się na takie imię.
Po wyjściu ze szpitala Andziaks nazywała syna Tiago. Młodzi rodzice zastanawiali się także nad imieniem Louis. - Charlie też mówiła do niego Franco. Ale ja nie byłam pewna. Sama wymyśliłam, a potem nie byłam pewna. Długo się zastanawiałam. Z początku było mi ciężko oswoić się z brakiem odmiany - dodała w tym samym nagraniu Andziaks.


Andziaks podarowała pięcioletniej córce nowego iPhone'a. Ekspertka zabrała głos
Podczas pierwszego spotkania z bratem pięcioletnia Charlotte otrzymała od rodziców prezent. - Braciszek oczywiście "kupił" dużo wcześniej już prezent dla siostry, więc będzie niespodzianka, ale siostra oczekuje tego prezentu, bo tak jakoś przekonaliśmy ją do brata na początku - mówiła Andziaks. Wspomnianym podarunkiem był najnowszy iPhone.
Internauci zwrócili uwagę, iż nagradzanie za poznanie brata nie jest najlepszym pomysłem. Sam prezent również wywołał spore oburzenie. Co na to ekspertka? - Z psychologicznego punktu widzenia sam pomysł obdarowania starszego dziecka przy okazji narodzin rodzeństwa nie jest niczym nowym ani z definicji złym. Często ma on na celu pokazanie dziecku: przez cały czas jesteś ważna. Problemem nie jest więc sam prezent, ale jego forma i przekaz, jaki z sobą niesie. W wieku pięciu lat dziecko nie potrzebuje drogich gadżetów, żeby poradzić sobie z emocjami związanymi z pojawieniem się rodzeństwa. Najważniejsze są rozmowa, bliskość, czas z rodzicem i pomoc w nazwaniu uczuć, takich jak zazdrość czy złość - mówiła w rozmowie z Plotkiem psycholożka Magdalena Chorzewska.
Idź do oryginalnego materiału