REKLAMA
Zobacz wideo
Sylwia Peretti została okradziona przez znajomego!? "Ukradł mi całą biżuterię, wszystkie zegarki"
Sylwia Peretti opowiedziała o śmierci syna. "Miałam taki moment, kiedy brakowało łez" W rozmowie z reporterką "Dzień dobry TVN" Peretti wróciła wspomnieniami do tego strasznego dnia. Celebrytka pamięta, iż już na kilka godzin przed wypadkiem czuła, iż wydarzy się coś złego. - Czułam cały dzień niepokój. Ja nie wiedziałam, co się dzieje, po prostu cały czas byłam elektryczna, nerwowa. I mimo iż starałam się zająć gośćmi, zrobić kolację, pokazać im Kraków nocą, to gdzieś z tyłu po prostu czułam, iż coś jest nie tak. Ale nie wiedziałam, co - mówiła. Tragiczny wypadek wywrócił jej życie do góry nogami. - Miałam taki moment, kiedy brakło łez. I wydaje mi się, iż to był najgorszy etap z perspektywy przeżywania żałoby - opowiadała. W pewnym momencie z ust prowadzącej padło zaskakujące pytanie. - Zastanawiałaś się, co zrobić ze swoim życiem? I czy go nie zakończyć? Był taki moment? - próbowała się dowiedzieć. - No, każdego dnia. Były trzy takie momenty, kiedy już sobie wybrałam miejsce. Byłam przygotowana. Wszystko miałam przygotowane, zapięte na ostatni guzik. Byłam gotowa. Przerażał mnie spokój, który wtedy w sobie miałam. I pewność tej decyzji - wyznała Peretti. Sylwia Peretti o hejcie po śmierci syna. "On nie zabił trzech kolegów"Gdy w mediach pojawiła się informacja, iż syn Peretti był pod wpływem alkoholu, w sieci zaroiło się od negatywnych komentarzy. - Co się czuje, kiedy nie chce się w ogóle żyć, a jeszcze docierają do ciebie komunikaty, które robią z twojego syna mordercę, z ciebie - matkę mordercy i kogoś, kto nauczył go tak jeździć? - dopytywała Karolina Kalatzi. - Każdy z nas popełnia błędy. Ponosimy tylko różne konsekwencje. Oni ponieśli najgorsze, najcięższe konsekwencje, jakie mogli. Powtarzam, to nie jest morderca. On nie zabił trzech kolegów, tylko we czwórkę zginęli tragicznie - mówiła Peretti.





