Koncert, jakiego dawno nie było!

przegladdziennikarski.pl 1 tydzień temu

Koncert, o którym piszę, odbył się 29 listopada br. z okazji 200-lecia naszego WSPANIAŁEGO TEATRU WIELKIEGO – OPERY NARODOWEJ w Warszawie.

Wszystko było w nim na najwyższym poziomie:

– prowadzenie (Grażyna Torbicka i Jakub Józef Orliński), repertuar, soliści, balet, orkiestra i chóry (Teatru Wielkiego i Dziecięcego ARTOS im. Władysława Skoraczewskiego).

Miliony ludzi oglądało transmisję telewizyjną (TVP 1 i TVP Kultura) i słuchało w radio (także i na innych platformach), co zwalnia mnie od szczegółowego opisu koncertu, tym bardziej, iż na pewno jest możliwość odtworzenia go w każdej chwili w Internecie.

Podczas tej przepięknej uroczystości chyba wszystko zagrało na „102”, jej światowy rozmach, a przede wszystkim zaproszenie na nią wybitnych polskich artystów operowych. WSZYSCY WYSTĘPUJĄCY W TYM DNIU NA SCENIE ZASŁUŻYLI NA WIELKIE, WIELKIE BRAWA i otrzymali je od wypełnionej „po brzegi” widowni. Ze sceny zabrzmiał Moniuszko, Penderecki, Kilar, Mozart, Beethoven, Verdi, Rossini, Bizet i Puccini. Wśród solistów mogliśmy podziwiać przewspaniałą Aleksandrę Kurzak, Piotra Buszewskiego, Rafała Siwka i Andrzeja Filończyka. I oczywiście Jakuba Józefa Orlińskiego, który wystąpił w podwójnej roli: współprowadzącego z Grażyną Torbicką (obydwoje WSPANIALI!) całą GALĘ i – kontratenora, który wykonał po mistrzowsku „Prząśniczkę” Stanisława Moniuszki.

Jakże wspaniale i finezyjnie zagrała orkiestra Opery Narodowej pod batutą jej dyrektora muzycznego i dyrygenta Patricka Fournilliera. Pięknie zatańczyli artyści Polskiego Baletu Narodowego, cudownie zaśpiewały oba chóry. BYŁO FANTASTYCZNIE!

Wzruszającym momentem w trakcie koncertu było przypomnienie (poprzez przedstawienie przez Grażynę Torbicką) artystów-seniorów obecnych na uroczystości. To również bohaterowie powojennej historii Teatru. Na szczególną pochwałę zasługuje też pokazanie całej Polsce (przy pomocy zgrabnych wstawek filmowych) pracowni teatru i setek ludzi, którzy w nich pracują, czyli całego zaplecza techniczno-organizacyjnego, bez którego nie byłoby żadnego teatru, a co dopiero Opery Narodowej!

A warto przy okazji przypomnieć, iż – historycznie rzecz biorąc – operę sprowadził do Warszawy król Władysław IV, a europejski wymiar zyskała ona za czasów króla Augusta II Sasa. Gdy w roku 1764 królem został Stanisław August Poniatowski, odbyło się w Warszawie pierwsze przedstawienie w j. polskim! To historia, ale jest nią też fakt, iż chyba żaden teatr na świecie nie był tak zniszczony, jak nasz Teatr Wielki w roku 1945r. Stąd nieustannie warto podkreślać decyzję jego odbudowy, która zapadła niemal od razu, z chwilą wyzwolenia kraju po II wojnie światowej. Odbudowę zawdzięczamy projektowi architekta Bohdana Pniewskiego, który opracował go przy współpracy Arnolda Szyfmana. A do obecnej świetności przywracano go w latach 1955-1965, wyposażając w kolejnych latach w najnowocześniejsze urządzenia, którymi może dziś imponować wszystkim tego typu teatrom w świecie!

A dbałość o repertuar i jego wykonawstwo jest ważnym symbolem kultury w naszym kraju.

Jeżeli jednak coś mnie na tej gali zasmuciło (zwłaszcza, gdy na scenie po zakończeniu koncertu pojawili twórcy i wykonawcy koncertu, w tym i nowe kierownictwo Teatru), to nieobecność wśród oklaskiwanych WALDEMARA DĄBROWSKIEGO, który przez wiele ostatnich lat był dyrektorem TW, pracując na prestiż tej NIEZWYKLE ZASŁUŻONEJ – NARODOWEJ SCENY! Do czego bezsprzecznie osobiście się przyczynił.

Idź do oryginalnego materiału