Kolejne dziecko: Nowy rozdział życia

polregion.pl 6 dni temu

Katarzyna z trudem wracała do swojego mieszkania po pracy, do tych pustych pokoi. Od razu włączała telewizor, podgłaśniała go, starając się udawać, iż ktoś w domu jest. Choć córka Ania już wyszła za mąż. A mąż mąż Marek porzucił ją dla młodszej.

Katarzyna wciąż nie mogła uwierzyć, iż Marek ją zdradził. Dwadzieścia cztery lata żyli w zgodzie, bez awantur i kłótni. Marzyli nawet, iż dwudziestopięciolecie małżeństwa spędzą w restauracji w końcu to srebrne gody. Ale nie było im to dane, wszystkie plany runęły.

Mamo, nigdy nie sądziłam, iż tata mógł tak postąpić płakała Ania. Jestem na niego zła i nie zamierzam z nim rozmawiać.

Córeczko, tak nie można. Tata odszedł ode mnie, nie od ciebie. Jesteś jego córką, on cię kocha. Nie zrywaj z nim kontaktu przekonywała ją Katarzyna.

Nie chciała nastawiać córki przeciwko ojcu, winę brała na siebie.

Może za mało kochałam, za mało dbałam Powinnam była skupić się na rodzinie, a nie na karierze.

Marek zainteresował się młodą dziewczyną, którą poznał w kawiarni, gdy siedział z kolegami po pracy i sączył piwo. Spotkał wzrok kobiety, która patrzyła mu prosto w oczy ładna, z brązowymi oczami, w których błyskały wesołe iskry. Z jakiegoś powodu ten jej spojrzenie wbiło mu się w serce. Podszedł, przedstawił się. Alicja nie była przeciwna, i jakoś gwałtownie znalazł się w jej wynajętym mieszkaniu. Potem wszystko potoczyło się gwałtownie Zakochał się.

Nie mógł długo oszukiwać żony, ona i tak już się domyślała. Doszło do trudnej rozmowy. Marek przyznał się szczerze.

Kasia, zakochałem się. Wiem, iż cię zraniłem, ale nie chcę kłamać.

Katarzyna wróciła z pracy, przebierała się, gdy zadzwonił telefon. Dzwoniła jej siostra, Justyna.

Cześć, Kasia, już jesteś w domu? Mam do ciebie sprawę, zaraz będę.

Jestem, czekam ucieszyła się Katarzyna, w końcu nie będzie musiała spędzać wieczoru samej.

Justyna wpadła, jak zwykle hałaśliwa, z dwoma pełnymi siatkami. Przytuliły się, a siostra zaczęła rozpakowywać zakupy. Wyciągała smakołyki, butelkę wina. Katarzyna patrzyła na nią, nie rozumiejąc, skąd taki pomysł na wspólne picie.

Justyna, co za uczta? Jaka okazja?

Oj, Kasiu, jaka tam okazja Wręcz przeciwnie. Moja Ola jest w ciąży. Głupia dziewczyna, choćby nie ma osiemnastu!

Naprawdę? zdziwiła się Katarzyna. No, osiemnastkę skończy za trzy miesiące, prawda?

Właśnie, za trzy! A już jest w zaawansowanej ciąży, choćby nie można przerwać. Wychowujesz, chronisz, a ona choćby porządnie wyjść za mąż nie potrafi. Ten chłopak, z którym ostatnio się spotykała, odmówił, zostawił ją. A ona nie chce dziecka, i mi też to niepotrzebne mówiła ostro Justyna, nalewając wino.

Katarzyna słuchała z lekkim przerażeniem.

No dobra, Kasiu, wypijmy, trzeba trochę rozładować stres. Już nie mam siły myśleć, głowa mi pęka. Ola sama nie wie, od kogo, bo szalała po klubach, wracała nad ranem. Jasne, iż tamten się wycofał.

Justyna wychyliła prawie cały kieliszek, Katarzyna zrobiła tylko dwa łyki.

Wiesz, co postanowiłyśmy z Olą? zaczęła znowu siostra. Dlatego przyszłam się poradzić, w końcu jesteś starsza. Gdy Ola urodzi, zrezygnujemy z dziecka, zostawimy je w szpitalu. Boję się tylko, iż potem mogą być problemy, gdy dziecko dorośnie i zechce odnaleźć matkę. Będzie czegoś żądać, rościć pretensje

Katarzyna patrzyła na siostrę szeroko otwartymi oczami, w końcu wydukała:

Justyna, czy ty jesteś przy zdrowych zmysłach? Jak ci to w ogóle przyszło do głowy? No cóż, twoja córka, jeszcze niedojrzała, ale ty? To twoja krew!

Oj, Kasiu, nie moralizuj. Wiesz, iż nie jestem taka zasadnicza jak ty. Nie potrzebujemy tego dziecka. Ola musi skończyć technikum, a nie niańczyć. I nie jest z tych, co by się poświęciły rzuci mi to na głowę. A mi to potrzebne? Ja też mam swoje życie.

Katarzyna milczała, intensywnie myśląc.

Na jakim jest etapie? Robiłyście USG?

Robiłyśmy, będzie dziewczynka. Pewnie taka sama jak jej matka odparła szorstko Justyna, zaciągając się papierosem.

Justyna, oddajcie mi tę dziewczynkę, gdy się urodzi. Proszę, nie zostawiajcie jej w szpitalu. Mam mieszkanie, dobrą pracę, przyzwoitą pensję.

A po co ci to? prychnęła siostra. A jak dorośnie, to jej wszystko powiesz.

Nie, Justynko, słowo honoru, nic nie powiem. To będzie moja córka. Nigdy się nie dowie, chyba iż wy się wygadacie.

Długo przekonywała Katarzyna siostrę, ale w końcu się zgodziła. Potem pojawił się inny problem by adoptować dziewczynkę, potrzebna była pełna rodzina, a Marek wyprowadził się, choć formalnie jeszcze byli małżeństwem. Nikt nie podjął kroków do rozwodu. Katarzyna zastanawiała się, co zrobić, zanim Ola urodzi. Nie chciała zwracać się do Marka, myślała, iż i tak nie zgodzi się miał już nową rodzinę.

Ola urodziła zdrową dziewczynkę. Od razu podpisała dokumenty, choćby nie spojrzała na dziecko. Katarzyna załatwiała formalności związane z opieką. Pomogła jej dawna

Idź do oryginalnego materiału