„Kobieta stanu wolnego” to warszawski Nomadland. Nie tak wyobrażamy sobie osobę w kryzysie bezdomności [Recenzja]
Zdjęcie: Kadr z filmu „Kobieta stanu wolnego” (Fot. materiały prasowe)
Fern jedzie wciąż przed siebie. Przemierza bezkres amerykańskiego Zachodu z wiatrem we włosach, bez żadnych zobowiązań. Je kiedy chce, śpi kiedy chce, jeżeli potrzebuje pieniędzy, chwyta się dorywczych prac. W 2021 roku za romantyczną wizję koczowniczego życia Chloé Zhao i Frances McDormand wygrały po Oscarze. Na tegorocznym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych Eliza Godlewskia i Alan Ruczyński pokazali nasze, polskie „Nomadland”, a wraz z nim drugą stronę nieważkiego życia. Skrajne wyczerpanie tułaczką i brakiem zobowiązań. Rozpaczliwą potrzebę przynależności.












