Najtrudniej mają twórcy, którzy przecierają ślady. Zwłaszcza kiedy chcą na gorąco opowiedzieć o nadzwyczaj ważnych wydarzeniach. W takiej sytuacji znalazł się ukraiński reżyser Michaił Bielikow, który pod koniec lat 80. XX wieku przystąpił do realizacji pierwszego filmu fabularnego o katastrofie w Czarnobylskiej Elektrowni
Jądrowej. Jego dramat „Rozpad” stał się też symboliczną zapowiedzią losu całego Związku Radzieckiego.