Kielno, szkoła i krzyż
Nie wiem, gdzie podążasz, w jakie chaszcze,
W twojej dłoni ciemności wciąż jeszcze trzeszczą,
Jak ongiś, gdy do krzyża przybijano,
Lękając się istot , co prawdę wieszczą.
Kiedy blask krzyża spłynął na mury,
Na obcą budowlę, w złowrogiej głębinie,
Ciemności egipskie, pełne strachu,
Zerwały krzyż ze ściany – światło jedyne.
Nie wiem, dokąd podążasz z ciemnością,
Niszcząc nić wspólnoty i grzęznąć absurdzie.
W strunach krzyża wciąż drga miłosierdzie.
Lecz twój smyczek, do lamusa odłożony,
Do skrzypiec droga długa, rozstaje,
Jak wzbudzić nuty, co niosą w błogie raje?













