Co jednak sprawiło, iż w 2026 roku, niemalże 9 lat po premierze, wiele egzemplarzy albumu przez cały czas znajduje się w magazynach wydawnictwa i w kółko można je kupić na wyprzedaży (obecnie z rabatem 55% - Egmont.pl). Czy sprzedaż była aż tak zła, iż Kawę Zombo można nazwać najgorzej sprzedającym się komiksem Disneya w Polsce?
Na starcie trzeba ustalić jedno - nie znamy dokładnych danych i nigdy ich nie poznamy, więc tak naprawdę nigdy nie uda się określić, który komiks Disneya sprzedał się najgorzej. Warto też pamiętać o tym, iż nakłady poszczególnych publikacji są różne i przestrzelony nakład nie oznacza zawsze, iż publikacja sprzedała się wyjątkowo słabo. A prawdopodobnie w przypadku Kawy Zombo mieliśmy do czynienia z sytuacją, iż Egmont z pewnego bardzo istotnego powodu zamówił więcej egzemplarzy niż trzeba, a także więcej niż w przypadku innych komiksów Disneya opublikowanych w ciągu ostatniej dekady.
Początkowo albumy wydawane oryginalnie przez Glénat nie mogły być drukowane osobno przez poszczególne europejskie wydawnictwa, ale ich produkcja odbywała się razem. Dlatego Egmont prawdopodobnie zamówił więcej egzemplarzy Kawy Zombo niż wynikałoby to z analiz, ponieważ dodruk publikacji byłby niemożliwy lub bardzo drogi. Dopiero później zezwolono na to, żeby poszczególne wydawnictwa same publikowały albumy. Z tego powodu Horrifikland czy Miki i kraina Pradawnych, później opublikowane tomy, których nakłady już się wyprzedały, mogły mieć mniejszy nakład niż komiks Loisela.
Nie zmienia to faktu, iż trudno nazwać Kawę Zombo sukcesem wydawniczym. Na słabszą sprzedaż albumu mogło wpłynąć naprawdę wiele czynników, jak chociażby to, iż dla wielu czytelników wydanie 80 zł na 80-stronicowy album było nie do zaakceptowania. choćby dziś byłaby to jedna z droższych pozycji na rynku w przeliczeniu na stronę, a ceny komiksów w 2017 roku były trochę niższe niż obecnie. Kaczor Donald kosztował 10 zł, Gigant Poleca 16 zł, a niedługo miało pojawić się zbiorcze wydanie Życia i czasów Sknerusa McKwacza. Kosztujące 100 zł, ale liczące aż 448 stron. Kawa Zombo ładnie się prezentowała, ale nie aż tak, by przyciągnąć tłumy czytelników.
Nie zadziałał też tutaj efekt "wygłodniałego rynku". Miki nigdy nie był u nas szczególnie popularny. To, iż komiks Loisela był pierwszym tego typu disnejowskim tytułem na rynku, nie sprawił, iż ludzie się na niego rzucili, jak na późniejsze komiksy z kaczkami. Biorąc jednak pod uwagę, iż kilka później wydanych albumów z Mikim sprzedało się bardzo dobrze, to też nie można twierdzić, iż w ogóle komiksy z tym bohaterem nie sprzedają się w Polsce. Tylko po prostu to nie jest proste jak w przypadku kaczek, gdzie jeszcze parę lat temu rynek był tak wygłodniały, iż każda rzecz z Donaldem czy Sknerusem sprzedawała się na pniu.
A nie zawsze tak było, ponieważ w 2009 roku Egmont wydał ostatni Kaczogród. Tom z komiksami Roty był bardzo słabo promowany przez wydawnictwo, po premierze choćby nie pojawił się w Empikach, a także nie był dostępny we wszystkich księgarniach internetowych. Trudno powiedzieć, ile wówczas wydano egzemplarzy, ale pewnie było tego sporo. Komiks przez 13-14 lat był dostępny w sprzedaży, wielokrotnie był nagrodą w konkursach w Kaczorze Donaldzie, a jeszcze w połowie 2024 roku, 15 lat po premierze, dodawano go za darmo do prenumeraty Giganta. Najgorzej sprzedający się komiks Disneya w Polsce? Pewnie pod pewnym względami tak, ale ciekawe, czy Kawa Zombo pobije jego niechlubne rekordy i za parę lat przez cały czas będzie szeroko dostępna.
A czy wy macie w kolekcji Kawę Zombo? jeżeli tak - napiszcie, co sądzicie o komiksie, według was dobrze, iż został on wydany przez Egmont? jeżeli nie - dajcie znać, co sprawiło, iż mimo tylu promocji, jeszcze na niego nie skusiliście się.
Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska







