Kasia trafiła do terapeutki z piekła rodem. "Nie wchodź, uciekaj!"
Zdjęcie: Kasia długo dochodziła do siebie po patoterapii [zdj. ilustracyjne]
"Koniec lat 90. Kasia wyprowadza się z rodzinnego domu. Zabiera walizkę na kółkach i dużo dobrych wspomnień, bo choć bywało różnie, to o rodzicach myśli ciepło. Sumienny katolicyzm i tradycyjne wartości zostawia za sobą. Kto wie, może jeszcze po nie wróci, ale na razie musi się przekonać, czego chce od życia. Jest zdolna i ambitna. Odwagi też jej nie brakuje, więc jako kierunek obiera stolicę. Do rodziców dzwoni często. Tęskni i chce wiedzieć, iż u nich w porządku, choćby wtedy, gdy u niej nieco gorzej. A przecież życie w stolicy to istny rollercoaster. Zwłaszcza gdy pracuje się w jednym z największych koncernów medialnych w Polsce — brzmi fragment książki "Patoterapie. Historie pacjentów skrzywdzonych podczas psychoterapii" Marianny Fijewskiej, który prezentujemy poniżej.





