To intymna, emocjonalna ballada, która idzie bardziej w ciszę niż w krzyk. „Półprawda” opowiada o miłości w momencie pęknięcia – kiedy coś jeszcze trwa, ale już zaczyna się rozmywać. O relacji, w której ludzie przestają się widzieć naprawdę, a między słowami rośnie niedopowiedzenie.
To piosenka o tym, co zostaje, gdy opadają złudzenia. O samotności we dwoje. O drodze do siebie, która czasem zaczyna się dopiero wtedy, gdy coś się kończy. Jest w niej delikatność, ale i siła – taka, która nie potrzebuje podniesionego głosu, żeby zaboleć.
WOKALISTKI O WSPÓŁPRACY i PIOSENCE:
KASIA MOŚ: „Karolinę znałam najpierw z daleka – z internetu, z tych drobnych znaków sympatii, które czasem pojawiają się w social mediach. Co jakiś czas oznaczała mnie w swoich interpretacjach moich utworów. Zawsze wtedy zatrzymywałam się na chwilę, żeby jej posłuchać, a potem gratulowałam jej głosu, bo naprawdę robił wrażenie. Było w nim coś wyjątkowego.
Na co dzień współpracuję z Mateuszem Krautwurstem. Pewnego dnia Mateusz zadzwonił do mnie i mówi: „Słuchaj, siedzi u mnie Karolina. Bardzo cię lubi”. Po chwili połączyliśmy się na krótkie wideo. Kilka zdań, kilka uśmiechów – takie pierwsze, nieśmiałe poznanie, ale od razu było w tym dużo dobrej energii.
Jakiś czas później przyjechałam do studia, żeby popracować nad nowymi utworami. W pewnym momencie Mati puścił mi piosenkę „Półprawda”. Już po pierwszych dźwiękach powiedziałam tylko: „O Jezu, jakie to piękne…”. I adekwatnie w tej samej chwili pojawiła się myśl: a gdyby tak zaśpiewać to razem?
Spojrzałam na Mateusza i rzuciłam pół żartem, pół serio: „To co, duet? Tylko czy ona się zgodzi?”. Nie zastanawialiśmy się długo – Mateusz po prostu zadzwonił. Karolina odebrała… i się zgodziła. Choć przez pierwsze dziesięć minut chyba była jeszcze trochę w szoku.”
KAROLINA LYNDO: „W tej piosence ukryta jest wiadomość dla tych, którzy kochają – i dla tych, którzy dopiero odważą się kochać. To przypomnienie, iż miłość nie znosi obojętności. jeżeli przestajemy widzieć siebie nawzajem, uczucie powoli gaśnie.
Widzę ją jak białą kartkę – czystą, gotową na wszystko. To, co na niej powstaje, zależy od nas: od tego, co wnosimy, jakie mamy w sobie kolory, ale też czego nam brakuje.
Droga do siebie nie zawsze jest łatwa. Czasem trzeba coś stracić, żeby zobaczyć wyraźniej. Ale właśnie tam, w tym pęknięciu, zaczyna się coś nowego – większa świadomość, większa siła.
To piosenka o przemianie. O miłości, która zaczyna się od siebie.”










