Karpiel-Bułecka dzieli życie na dwa domy. Wspomniał, jak wpływa to na dzieci. Ależ słowa

gazeta.pl 1 godzina temu
Sebastian Karpiel-Bułecka, lider zespołu Zakopower, dzieli życie między Podhale a Warszawę. W najnowszej rozmowie opowiedział o przywiązaniu do rodzinnych stron i wychowywaniu dzieci w dwóch odmiennych światach.Paulina Krupińska i Sebastian Karpiel-Bułecka wspólnie wychowują dwoje dzieci - Antoninę i Jędrzeja. Małżeństwo stara się chronić prywatność pociech, dlatego na publikowanych zdjęciach zawsze ukrywają ich twarze. Dzieci chodzą do katolickiej szkoły, a muzyka jest obecna w ich życiu tak samo, jak w życiu taty.
REKLAMA






Zobacz wideo

Krupińska podbiła show-biznes bez pleców. Tak podsumowała staż w DDTVN



Sebastian Karpiel-Bułecka o życiu dzieci między Warszawą a Podhalem. Gdzie czują się lepiej?Jak już wiadomo, rodzina dzieli czas między Warszawę a Podhale, dzięki czemu dzieci mają kontakt zarówno z miejskim, jak i wiejskim światem. - Do szkoły chodzą w Warszawie, więc mają podane dwa światy. To też jest dobre, bo kiedyś w przyszłości będą mogli odnaleźć się i na wsi, i w mieście. To daje im szerszą perspektywę, więc zobaczymy, jak to się dalej potoczy i jakie miejsce do mieszkania, jako dorośli ludzie sobie wybiorą. Mają to szczęście w życiu, iż mogą być albo w Warszawie, albo w górach, a reszta jest w ich rękach. Już muszą sami podjąć decyzję, gdzie będą chcieli spędzać życie - powiedział w rozmowie z Plejadą.Juror "Must Be The Music" podkreślił, iż Podhale jest dla niego miejscem odpoczynku i źródłem wewnętrznej równowagi. Tam też najlepiej czują się jego dzieci. - Myślę, iż moje dzieci są bardzo szczęśliwe w Kościelisku, bo są tam wolnymi ludźmi. Tak jak ja byłem wolny za dzieciaka. Oni wychodzą z domu, idą przed siebie, idą do swoich kuzynów, nie ma ich cały dzień, bawią się, biegają po lesie, po polach. Nikt na nich nie krzyczy, iż przekroczyli jakieś granice. To jest ich miejsce, więc myślę, iż dla dziecka to jest idealna przestrzeń do wychowywania się - wyznał. Sebastian Karpiel-Bułecka o muzycznej pasji córki. "Przed tym nie da się uciec"W tej samej rozmowie Karpiel-Bułecka opowiedział o pasji córki, która ujawniła się w pełni naturalnie. Podkreślił, iż nigdy nie zmuszał dzieci do gry na instrumentach. - To są geny. To choćby nie jest tak, iż muszę ich do czegoś zmuszać. Mojej córki nie zmuszałem do tego, żeby chodziła grać na skrzypcach albo żeby grała na pianinie. Co więcej, nie byłem do końca przekonany, czy ona powinna grać na tych skrzypcach, bo też wiem, jaki to jest trudny instrument, ile trzeba w niego włożyć pracy, żeby jako tako na nim grać, więc nie byłem zwolennikiem tego - powiedział.Przyznał, iż początkowo nie miał pojęcia, iż córka planuje grać właśnie na tym instrumencie. - Ona na te skrzypce zapisała się bez mojej wiedzy. Poprosiła mamę, powiedziała, iż ona chce chodzić i mama spełniła jej prośbę, więc to było w niej - ta chęć grania na tym instrumencie, w ogóle chęć muzykowania - przed tym się nie da uciec. Chwała Bogu bardzo się z tego cieszę - dodał, nie kryjąc dumy.
Idź do oryginalnego materiału