Kamil Sipowicz o ostatnich chwilach Kory. Przyznał, czego bardzo żałuje

gazeta.pl 2 godzin temu
Kamil Sipowicz przez wiele lat związany był z Korą, która zmarła w 2018 roku. W najnowszym wywiadzie ukochany artystki opowiedział o jej ostatnich chwilach. Przyznał, iż bardzo żałuje, iż się z nią nie pożegnał. Poruszył także kwestię pochówku wokalistki.
Kamil Sipowicz to ceniony publicysta i filozof, który przez ponad cztery dekady tworzył związek z Olgą Jackowską znaną jako Kora, która była jedną z największych gwiazd polskiego rocka. Para poznała się przez przypadek, a ich uczucie rozwinęło się niemal dekadę później. Do pierwszego spotkania doszło w windzie, kiedy artystka była jeszcze żoną Marka Jackowskiego. "Mieszkałem na siódmym piętrze w tej samej klatce na warszawskiej Woli, a Kora mieszkała na trzecim piętrze. Zobaczyłem piękną, wspaniałą dziewczynę w windzie. Wspaniałą. Byłem zszokowany, zamurowało mnie" - wspominał Kamil Sipowicz w rozmowie z "Dzień dobry TVN".

REKLAMA





Kiedy los ponownie połączył ich drogi, zakochali się w sobie. Wokalistka Maanamu była pierwszą miłością Sipowicza. Para pobrała się 12 grudnia 2013 roku. Dopiero po 40 latach bycia razem zdecydowała się na formalizację związku. W najnowszym wywiadzie Kamil Sipowicz wrócił wspomnieniami do ostatnich chwil ze swoją ukochaną.


Zobacz wideo Ukochany rzucił Gessler w dniu osiemnastki. "Jeden związek się kończył, a miał być małżeństwem. Drugi się zaczynał"



Kamil Sipowicz żałuje, iż nie pożegnał się z Korą. "Mam do siebie pretensje"
Kora zmarła 28 lipca 2018 roku na raka jajnika. Z chorobą nowotworową zmagała się od lat. Po raz pierwszy o zaawansowanym raku z przerzutami dowiedziała się w 2013 roku. Artystka odeszła w swoim domu na Roztoczu w otoczeniu rodziny. Nie było jednak przy niej Kamila Sipowicza. W najnowszej rozmowie z serwisem Plejada publicysta przyznał, iż żałuje, iż nie pożegnał się z ukochaną.
Mam do siebie pretensje, iż nie zdążyłem pożegnać się z Korą. Pod koniec życia była wobec mnie bardzo agresywna. Prosiłem naszych przyjaciół, by byli przy niej. Ja starałem się schodzić z jej pola widzenia, żeby jej nie denerwować
"Wszystkim zarządzałem, wszystko organizowałem, ale nie byłem obok niej. Żałuję, iż się nie pożegnaliśmy - podkreślił. Wspomniał, iż w ostatnim stadium choroby nie miała jasnego umysłu, ale tuż przed śmiercią jej stan się poprawił.
Sipowicz wspomniał także o pochówku Kory. Uważał, iż chciałaby mieć pogański pogrzeb i zostać spalona na żerdziach. - Na pewno wolałaby to niż spalenie w jakimś potwornym krematorium. Jej menadżerka zabroniła mi jednak tego. Powiedziała, iż to nielegalne i iż wsadzą nas za to do więzienia. Uznałem, iż może rzeczywiście byłoby to trochę zbyt ekstrawaganckie i ustąpiłem. W pewnym sensie poszedłem na łatwiznę. Może niesłusznie - podkreślił.



Kamil Sipowicz ma żal do Kory. "Mam do niej pretensje o pewne zaniedbania"
W rozmowie z serwisem Plejada Kamil Sipowicz wyznał, iż przez pierwsze lata po śmierci Kory wyraźnie czuł jej obecność. - Komunikowała się ze mną przez samochód, telewizor czy zwierzęta. Bywało tak, iż siedziałem sam w domu, czytałem książkę i nagle włączał się serial, którego bohaterowie rozmawiali o miłości ludzi, którzy po śmierci spotykają się w innej rzeczywistości - opowiedział.
Ukochany Kory powiedział także, o żalu, który przez cały czas w nim tkwi. - Bardzo ją kocham. Ale mam też do niej pretensje o pewne zaniedbania, których się dopuściła i o których dowiedziałem się po czasie. Zdarza się, iż się z nią o to kłócę. Ona dobrze o tym wie - wyznał. Więcej o historii miłości Kory i Kamila Sipowicza przeczytasz tutaj: Gdy poznał Korę, była mężatką. Sipowicz po latach dowiedział się, iż ma syna. "Była moją pierwszą kobietą"
Idź do oryginalnego materiału