
Kamil Sipowicz wrócił do najtrudniejszego okresu w swoim życiu - choroby i śmierci Kory. Wspomina moment diagnozy nowotworu czwartego stopnia, wieloletnią walkę o leczenie, dramatyczne decyzje podejmowane wbrew jej woli oraz ból, który do dziś w nim pozostał. Najmocniejsze słowa padły jednak wtedy, gdy mówił o tym, iż nie zdążył pożegnać się z żoną.