Nowe gwiazdy berlińskiej tłoczni.
Wydać płytę w niemieckiej wytwórni Ostgut Ton to przez cały czas marzenie dla wielu producentów techno. To wszak w jej barwach swoje najlepsze krążki nagrali tacy mocarze, jak Ben Klock, Marcel Dettman czy Shed. Od tamtego czasu upłynęła naturalnie ponad dekada, berlińska tłocznia zaliczyła przerwę w działalności, a po powrocie nie wywołuje już takiego rezonansu w mediach, jak niegdyś. Jeśliby jednak dokładnie spojrzeć na katalog Ostgut Ton, to tak naprawdę nie da się znaleźć w nim słabego wydawnictwa, bez względu na to, czy mówimy o albumach czy o EP-kach. To samo można powiedzieć o najnowszym z nich.
„Paired Works” zawiera nagrania dwóch młodych producentek, specjalizujących się w nieco odmiennych rodzajach techno. Justine Perry pochodzi z Francji i zadebiutowała dwa lata temu. Ma na swym koncie udane wydawnictwa dla Dynamic Reflection i X/Y/Secret, a jako didżejka zagrała w takich bastionach gatunku, jak Berghain, Tresor czy Fuse. Paula Koski przyjechała do Berlina z Finlandii, gdzie rozkręciła popularny cykl imprez pod hasłem „INTERLINK”. Swe pierwsze nagrania umieściła w katalogach Somy i On Board Music, a jako didżejka zabłysła choćby w Berghain i Basement New York. Teraz swoją marką promuje ich Ostgut Ton.
Zaczyna Justine Perry serwując dwa killery osadzone na galopującym rytmie. „Beyond The Line” przywołuje wspomnienie Planetary Assault Systems, koncentrując się na laboratoryjnych loopach i przestrzennych pogłosach. „Blue Signal” mógłby się z powodzeniem znaleźć w katalogu Semantiki, bo to hipnotyczne deep techno, wypełnione rozwibrowanymi akordami. Paula Koski wnosi inną energię: jej „Maeve” zaskakuje dubowymi korozjami, zanurzonymi w fabrycznych szumach. W „Adnexa” dostajemy jeszcze więcej melodii za sprawą syntezatorowego refrenu o szorstkim brzmieniu, uzupełnionego pomysłowo kobiecym głosem.
Justine Perry wraca wraz z „Fracture” i „Opaline” – i jest to już wysokooktanowe techno, przeznaczone na kulminacyjny moment imprezy. Oba nagrania oparte są o modulowane loopy, które splatają się w transowe motywy, podszyte huraganowymi basami i klaskającymi efektami. Paula Koski w „Vena Cava” zwalnia tempo, odwołując się do klasyki berlińskiego dub-techno spod znaku Chain Reaction za sprawą melodyjnych akordów i miarowego bitu. Jeszcze więcej jamajskich brzmień dostajemy w „Held In Place”. Niby za sprawą mocnego rytmu mamy tu typowo betonowe techno, ale skorodowane akordy wnoszą do tej muzyki tęskny powiew znad Karaibów.
„Paired Works” potwierdza, iż szefostwo Ostgut Ton ma przez cały czas nosa do utalentowanych artystów i artystek. Na pewno należą do nich Justine Perry i Paula Koski. Nieprzypadkowo obie producentki zaliczyły już pierwsze sukcesy didżejskie i fonograficzne. Nagrania z ich wydawnictwa dla berlińskiej tłoczni pokazują, iż obie znają dobrze tradycję gatunku, ale potrafią ją przekuć na indywidualny język. Perry to specjalistka od technicznej ekstazy, a Koski – od bardziej zniuansowanej i wycieniowanej muzyki. Obie panie świetnie się uzupełniają, stąd umieszczenie ich nagrań obok siebie było dobrym pomysłem. Teraz nie pozostaje nic innego, jak czekać na autorskie albumy nowych gwiazd Ostgut Ton.
Ostgut Ton 2026
www.facebook.com/Ostgut.Ton.OFFICIAL
















