Bycie młodym dorosłym to jeden z najdziwniejszych okresów w życiu. Z jednej strony świat stoi przed nami otworem, z drugiej – często nie mamy pojęcia, w którą stronę powinniśmy pójść. Zdarza się, iż podejmujemy zupełnie przypadkowe decyzje, które z czasem okazują się najważniejsze i potrafią nas ukształtować na lata. O takim etapie w życiu człowieka opowiada właśnie Joyland.
Głównym bohaterem powieści jest Devin Jones. Młody chłopak walczy z emocjonalnym zawieszeniem po tym, jak jego dziewczyna praktycznie urywa z nim kontakt. Chcąc oderwać się od trudnych myśli, podejmuje decyzję o pracy wakacyjnej w wesołym miasteczku Joyland. Trafia przez to do zupełnie nowego świata, rządzącego się własnymi zasadami. Na swojej drodze spotyka ludzi, którzy stopniowo zmieniają jego spojrzenie na życie. W tle przewija się również wątek tajemniczego morderstwa sprzed lat, które Devin próbuje rozwikłać.
Stephen King bardzo dobrze obrazuje nam poprzez Devina problemy typowe dla młodych ludzi wchodzących w dorosłość. Rozterki miłosne, ciągłe myślenie o przyszłości oraz chęć rozwiązania wszystkich problemów – zarówno własnych, jak i cudzych – nie opuszczają go na krok. Jako czytelnik w podobnym wieku odnajdywałem z nim wiele cech wspólnych. Pozwoliło mi to jeszcze bardziej zżyć się z bohaterem i historią.
Fot. okładka oryginalnego wydania JoylandPostacie drugoplanowe, które Jones spotyka na swojej drodze, też są znakomicie wykreowane. Pracownicy lunaparku tworzą barwną, różnorodną społeczność. Od świeżo zatrudnionych, takich jak Devin, po tych bardziej doświadczonych, którzy wprowadzają go w realia tego miejsca. W późniejszej części historii pojawia się także Mike – chłopiec poruszający się na wózku – oraz jego matka. Dwójka ta okazuje się kluczowa dla całej historii. Każda z postaci dostaje swoją przestrzeń i własny wątek, a relacje, które Devin z nimi buduje, wypadają bardzo dobrze.
Najmniej przekonująco wypada natomiast wątek kryminalny. Nie zajmuje on zbyt dużej porcji fabuły, natomiast za każdym razem kiedy wracał byłem lekko znużony. Nie było dla mnie w nim nic ciekawego. To raczej klasyczny zabieg mający nadać całości odrobinę mroku. Podobnie jest z elementami paranormalnymi, które – choć charakterystyczne dla twórczości Kinga – nie odgrywają tu pierwszoplanowej roli.
Na koniec warto wspomnieć o samym wydaniu książki. Miałem okazję czytać Joyland w edycji z barwionymi brzegami, na których widnieje sylwetka Mike’a skąpanego w cieniu. Uważam, iż kolorystyka zarówno boków stron, jak i samej okładki idealnie oddaje melancholijny i nostalgiczny nastrój, który dominuje w trakcie czytania. Wygląd najnowszego wydania naprawdę pogłębiał doświadczenie z lektury.
Joyland to nastrojowa opowieść o dorastaniu, poszukiwaniu siebie i znaczeniu nowych doświadczeń. To historia o ludziach i relacjach, które potrafią nas zmienić. Choć jako kryminał wypada raczej przeciętnie, nie to jest jej najważniejszym elementem. Stephen King stawia tu przede wszystkim na emocje i bohaterów. W tym właśnie aspekcie książka działa najlepiej.
Fot. okładka książki JoylandAutor: Stephen King
Wydawca: Prószyński i S-ka
Premiera: 10 lutego 2026r.
Oprawa: miękka
Stron: 336
Cena katalogowa: 59,99 zł
Fot. główna: materiały prasowe






