Jesteś starszym bratem, więc powinieneś zadbać o młodszą siostrę – masz dwa mieszkania, jedno koniecznie oddaj Alinie!

twojacena.pl 5 godzin temu

Jesteś starszym bratem, więc powinieneś zadbać o młodszą siostrę! Skoro masz dwa mieszkania, wypada jedno przekazać siostrze!

To było dawno temu przy obchodach urodzin mojej szwagierki. Pamiętam, jakby to było wczoraj cała rodzina zjechała się do Krakowa, od dziadków po siostrzeńców, i oczywiście samej solenizantki, którą zwali Zdzisławą. Zdzisława nigdy nie przepadała za mną, a i ja nie szukałam z nią serdeczności. Ale tradycja nakazywała zjawienie się wszystkich: dom przesiąkał rozmowami i śmiechami, a czasem jakąś złośliwością.

Goście nie szczędzili pochwał mojemu mężowi Władysławowi doceniając jego rzekomą szczodrość, składali mu gratulacje z okazji urodzin siostry. My z Władkiem przyjęliśmy życzenia, choć nie bardzo wiedzieliśmy, o co chodzi. Do ręki dostaliśmy kopertę z prezentem pięćset złotych. Prezent jak najbardziej na miejscu, ale nie przesadnie wystawny. Tajemnica wyjaśniła się, kiedy moja teściowa, pani Barbara, zaczęła składać życzenia:

Władziu, twoja siostra dziś świętuje, a wciąż jest sama, bez męża czy dzieci. Ty jako starszy brat powinieneś zadbać o nią, zapewnić jej dach nad głową. Masz przecież dwa mieszkania, więc jedno oddasz Zdzisławie oznajmiła głośno.

Zebrani natychmiast bili brawo, a mi ręce opadły i o mało nie zsunęłam się z krzesła ze zdziwienia i oburzenia. Ale na tym teściowa nie poprzestała.

Braciszku, ale chciałabym to mieszkanie w nowym bloku! wtrąciła Zdzisława A kiedy mogę się już przeprowadzić?

Musiałam to skomentować. Władek i ja mieliśmy dwa mieszkania. Jedno dostałam po babci Helenie, przeprowadziliśmy w nim drobny remont i w tej chwili wynajmujemy. Dochody z wynajmu przeznaczamy na spłatę kredytu za nasze nowe mieszkanie, w którym faktycznie mieszkamy. Mąż nie miał udziału w tym odziedziczonym mieszkaniu zamierzałam przekazać je naszej córce, Mariannie. O szwagierce choćby nie myślałam.

Zapomnij, Zdzisławo wynajmowane mieszkanie należy do mnie, a w naszym nowym mieszkaniu mieszkamy sami odparłam stanowczo.

Dziecko, to nie tak wtrąciła teściowa. Jesteś żoną mojego syna, cały majątek należy się wam obojgu, więc to Władziu ma decydować, co z nim zrobić!

Pomagać możesz, jak uznasz za stosowne, Władku powiedziałam ale nie moją własnością!

Kochanie, zarobimy z czasem więcej, kupimy trzecie mieszkanie, a obecne oddamy Zdzisławie. Dziś są jej urodziny odezwał się mój mąż.

Naprawdę to mówisz? spytałam z niedowierzaniem. jeżeli tak bardzo chcesz, możesz przekazać jej swoją część naszego wspólnego lokum, ale dopiero po rozwodzie!

Teściowa aż pobladła ze złości.

Wstyd mi za ciebie! Jak śmiesz się tak odzywać? Chcesz rozwodu? Dostaniesz go! krzyknęła Barbara. Synu, pakuj walizki i wracaj do matki. A ty jesteś paskudna i samolubna! wycedziła w moją stronę.

Po tych słowach wstałam i pożegnałam się ozięble, nie zamierzając zostać w domu, gdzie ktoś śmie rozporządzać moim dorobkiem. Taką scenę wspominam dziś z lekkim uśmiechem, bo w końcu to moje życie i moja decyzja.

Idź do oryginalnego materiału