JEDNO SERCE, WIELE UCZUĆ

newsempire24.com 19 godzin temu

– W dniu pogrzebu żony Feliks choćby łzy nie wypłynęły mu z oczu. Patrz, mówiłam, iż on nie kochał Zuzanny szepnęła do ucha sąsiadce Tosia. Cicho, co? Co się liczy teraz? Dzieci zostały sierotami przy takim ojcu. Zobaczysz, on i tak wziąłby się za Kasię zapewniła Lusia Tosii. Dlaczego właśnie za Kasię? Co jej w nim? Grażyna to jego prawdziwa miłość. A ty zapomniałaś, jak razem biegali po stogu? Kasia nie pójdzie w jego ślady ma rodzinę i już go zapomniała. Czy wiesz naprawdę? Pewnie. Kasia ma męża w oddziale frontowym. Po co jej Feliks i jego gromada? Ona jest praktyczna. A Grażyna? Rozpaczona z Mikołajem. I tak zacznie się ich romans przekonywała Lusia Tosię.

Zuzanna została pochowana. Dzieci trzymały się mocno za ręce. Michałek i Polona dopiero co skończyli osiem lat. Zuzanna poślubiła Feliksa z wielkiej miłości. Czy Feliks ją naprawdę kochał? Nikt tego nie wiedział tak samo wieśniacy. Mówiło się, iż zaszła w ciążę, więc Feliks musiał ją poślubić. Grażynka przyszła na świat po siedmiu miesiącach, ale nie przeżyła długo, a potem Feliks i Zuzanna nie mieli już dzieci. Feliks zawsze był ponury i małomówny. Ludzie nazywali go Kumpel. To przydomek mu się przywspominał. Był skąpy w słowa, a już zupełnie nie w czułość. Każdy w wiosce o tym wiedział, włącznie z Zuzanną. Ale Bóg w końcu ulitował się nad nią. Ile modliła się biedna kobieta, wie tylko niebo. I nagle niebo dało Zuzannie dwójkę dzieci. Polona i Michałek zostali bliźniakami. Michałek odziedziczył po mamie łagodny, współczujący charakter. Polona po ojcu nie da się jej wyciągnąć słów, zamyka się za setka zamków i milczy. Nikt nie zna jej myśli, a i tak jest bliżej taty, bo podobni są temperamentem.

Często Feliks naprawiał w stodole coś, a Polona krążyła wokół niego. Opowiadał jej coś o życiu, uczył. Michałek stał przy mamie, podbierał kurz, nosił mały wiaderko wody mały, ale pomocny. Zuzanna kochała swoje dzieci, ale Polona jej nie rozumiała. Z Michałkiem była zaś całym sercem związana. Gdy Zuzanna umierała, powiedziała mu: Synku, niedługo odejdę. Zostaniesz głową rodziny. Nie krzywdź siostry, bądź jej obrońcą. Jesteś chłopcem, musisz ją chronić. Ona jest dziewczynką, słabsza od ciebie, potrzebuje twojej pomocy. Tato? zapytał Michał. Co? nie zrozumiała Zuzanna. Czy tata będzie nas chronić? Nie wiem, synku. Życie pokaże. To nie umieraj, jak będziemy bez ciebie? płakał Michał. Synku, gdybym mogła, nie odszedłabym westchnął Zuzanna i tak się skończyło. Rano już jej nie było. Feliks siedział przy żonie, trzymał ją za rękę. Ani płaczu, ani słów. Po prostu skulony, przygarnięty i przyciemniony. To chyba koniec.

Życie szło swoim torem. Polona wzięła na siebie obowiązki domowe. Dziewczynka próbowała sama gotować i sprzątać w chatce, ale była jeszcze mała. Co tydzień odwiedzała ją ciotka Natalia, żona Feliksa, i pomagała Polonie w gospodarstwie. Ciociu Natalko, tata ma się ożenić? spytała Polona. Nie wiem, co mu w głowie, nie powie mi nic. Natalia ma własne dzieci i męża Wacława. Mają szczęśliwą rodzinę. A jakby coś, weźmiesz nas do siebie? dopytywała Polona. Nie marudź. Ojciec was kocha i nie pozwoli, by ktoś wam zaszkodził odpowiedziała Natalia.

W wiosce zaczęły krążyć pogłoski, iż Feliks i Grażyna odnowili swoją starą miłość. Grażyna się rozpieprzyła szeptała Tosia i znów z Feliksem się spotyka, rodzinę zapominając. Ależ ta Grażyna to głupiutka gadały przy sklepie. Dobrze, iż się kończy przerwał zebranie przewodniczący gminy Maksymilian Leonowicz. Rozmawiacie o cudzych sprawach, a sami nie znacie własnych sąsiadów dodał stanowczo.

Rzeczywiście, Feliks i Grażyna kiedyś się kochali. Ich miłość była tak silna, iż mogłaby napisać romans. Ale Feliks wyjechał do innej wsi, do innego powiatu, by pomóc w założeniu nowego gospodarstwa. Tam spędził dwa miesiące, a w tym czasie Grażyna wdrapała się na Mikołaja Czajkowskiego. Gdy Feliks wrócił i dowiedział się o tym, dał Czajkowskiemu szekle i zerwał kontakt z Grażyną. Grażyna poślubiła Mikołaja był wesoły, wiódł nocne życie, a ona płakała, iż nie wytrzymała takiego męża. Feliks był trzeźwy, pracowity, ale cichy. Po tym wioska zaczęła plotkować, iż Feliks znowu patrzy na Zuzannę. Zuzanna rozkwitała niczym niebieska chabrowa, a wieśniacy nie mogli od niej oderwać oczu. Co miłość potrafi zrobić mówili.

Zuzanna od dawna była zakochana w Feliksie, tylko milczała, bo nie chciała konkurować z Grażyną. Tak już bywa w życiu. Spotykali się, spacerowali, a potem wzięli ślub w urzędzie gminy. Ceremonia była skromna. Z rodziny Feliksa została tylko ciotka Natalia, a z rodziny Zuzanny matka, już w podeszłym wieku. Mieszkańcy podejrzewali, skąd się wzięli, ale nie mówili. Na czele wsi stał Wacław Prokopowicz. To on spajał miłość matki Zuzanny. Oksana była piękną kobietą, która nigdy nie wyszła za mąż, nie była lubiana w wiosce, odprowadzała mężczyzn na zabawy, ale Zuzanna nie podążyła jej śladem. Nie była też odpowiedzialna za matkę.

Wszyscy współczuli Zuzannie, zwłaszcza kiedy wyszła za Feliksa. Co się dzieje, kochana? wzdychała w kościele Natasza Przemyk on i tak jej nie kocha, całe życie będzie w nim cierpieć przewidywała. A jednak Feliks był wierny żonie. Wieśniacy byli przekonani. Czy w takiej wiosce da się ukryć prawdę? pytali. Przez piętnaście lat żyli z Zuzanną, nie mieli między sobą kłótni. W końcu wieś się uspokoiła, aż Zuzanna zachorowała zimą. Choroba była poważna, nieuleczalna.

Pewnego dnia Feliks wracał z pracy. Feluś, może wpadniesz na chwilę, pogadamy? Mam dla dzieci bułeczki zawołała go Grażyna, trzymając tacę z wypiekami. Nie, dziękuję. Nasza Natka już wczoraj je upiekła. Ale ja naprawdę chcę, Feluś. I moja siostra też. Feluś, spotkajmy się dziś przy młynie, jak zapadnie zmrok nalegała Grażyna. Po co? zapytał Feliks. Czy zapomniałeś, co było między nami? zdziwiła się Grażyna. Co było, to już dawno spłonęło. Kocham moje dzieci. Kocham Zuzannę. Nie da się jej już przywrócić westchnęła Grażyna. Miłość nie umiera odparł Feliks. Nie kochałeś jej, poślubiłeś ją z zemsty. Grażyna, idź do domu powiedział spokojnie Feliks i ruszył w stronę domu, gdzie czekali mali. Grażyna stała sama na drodze w wiosce.

Kilka lat minęło. Dzieci dorosły. Ciotka Natalia wciąż odwiedzała ich, ale już wiedziała, iż jej brat był jedyną miłością. Polono, słyszałam, iż spotykasz się z Grzegorzem Wronkiem zagadnęła ciotka prosto przy progu. Tak. Co z tego? odpowiedziała dorosła Polona, myśląc o sobie. Po prostu pytam. Bądź ostrożna z nim. Co? zapytała Polona. Wiesz, co to znaczy, nie jesteś już mała odparła ciotka. Tato, kocham go na całe życie zapewniła Polona. To ci się wydaje. Nie wydaje, wierzę. A co z Grzegorzem? jeżeli mnie zdradzi, już nigdy nie będę kochać. W to wierzę dodała Natalia.

Wieczorem Michał i Polona czekali na tatę z pracy. Coś tata się spóźnia mruknął Michał. To już piątek. I co? zawsze w środę, piątek i weekend idzie na cmentarz do mamy. Skąd to wiesz? zapytał Michał, podnosząc brew. Głupiaku, nie słyszysz serca ojca. Weszli cicho na cmentarz. Polona prowadziła go wąską ścieżką przez ogród. Patrz, wskazała, wskazując skulonego ojca. Michał nasłuchał się. Usłyszał, jak ojciec rozmawia z kimś: Zuzanno, tak to jest. niedługo Polonia wyjdzie za mąż. Zgromadziłem już posag, Natalia pomogła. Żyjmy spokojnie. Przebacz mi, Zuzanko, iż w życiu tak mało słów czułości miałem. Serce jednak mówiło więcej niż słowa szepnął Feliks, po czym wolno odszedł w stronę bramy cmentarza. Polona spojrzała na Michała. W oczach brata zatrzymały się łzy.

Idź do oryginalnego materiału