Był ekranowym buntownikiem, bezwzględnym gangsterem, policjantem balansującym na granicy prawa i uwodzicielskim manipulatorem. Vincent Cassel przez ponad trzy dekady udowadniał, iż najlepiej czuje się w rolach niebezpiecznych i niejednoznacznych. W najnowszym filmie Asghara Farhadiego pokazuje jednak znacznie subtelniejsze oblicze. „Historie równoległe”, inspirowane kinem Krzysztofa Kieślowskiego, trafią do polskich kin 14 sierpnia.
Vincent Cassel należy do tych aktorów, których obecność na ekranie natychmiast zmienia temperaturę filmu. Wystarczy spojrzenie, drobny gest albo charakterystyczny półuśmiech, by poczuć, iż pod powierzchnią właśnie zaczyna dziać się coś niepokojącego. Tak było w „Nienawiści”, która uczyniła go symbolem nowego francuskiego kina, w brutalnych „Nieodwracalnych”, w „Purpurowych rzekach”, „Czarnym łabędziu” czy hollywoodzkiej serii „Ocean’s”.

Cassel nigdy nie pozwolił jednak zamknąć się w jednej szufladzie. Z równą swobodą porusza się pomiędzy wielkimi widowiskami a kinem autorskim, grając bohaterów, których nie da się łatwo ocenić. W „Historiach równoległych” ta niejednoznaczność zyskuje dodatkowy wymiar – aktor wciela się bowiem w dwie postacie: Pierre’a oraz Nicolasa, należących do dwóch przenikających się porządków opowieści.
Farhadi chciał pracować z nim od czasu „Nienawiści”
Asghar Farhadi przyznał, iż myślał o zaangażowaniu Cassela od wielu lat. Już rola Vinza w „Nienawiści” zrobiła na nim tak silne wrażenie, iż zapragnął kiedyś spotkać się z francuskim aktorem na planie. W „Historiach równoległych” stworzył mu szczególne wyzwanie: Cassel, podobnie jak Virginie Efira i Pierre Niney, musi zagrać dwie odmiany tej samej osoby – różne, ale pozostające ze sobą w subtelnym związku. Różnic nie budują widowiskowe charakteryzacje. Ukrywają się one w spojrzeniu, sposobie poruszania, rytmie mówienia i emocjach.
To rola skrojona dla aktora, który zawsze najbardziej fascynował wtedy, gdy nie odsłaniał wszystkich kart. Cassel nie musi podnosić głosu ani wykonywać gwałtownych gestów, aby jego bohater budził ciekawość i niepokój. Farhadi wykorzystuje jego ekranową charyzmę, ale zamiast kierować ją w stronę przemocy czy spektakularnego konfliktu, każe widzowi zastanawiać się, który z oglądanych obrazów jest prawdziwy.
Co się dzieje, kiedy fikcja zaczyna wpływać na życie?
Główną bohaterką filmu jest Sylvie, uznana pisarka przeżywająca kryzys twórczy. Poszukując materiału do nowej książki, zaczyna obserwować ludzi zamieszkałych po drugiej stronie ulicy. Z fragmentów ich codzienności buduje opowieść o namiętności, zazdrości i miłosnym trójkącie. Nie wie jeszcze, iż wymyślona przez nią historia przestanie być wyłącznie literacką fantazją.
Sytuację komplikuje pojawienie się Adama, młodego mężczyzny zatrudnionego do pomocy w domu. Zafascynowany rękopisem Sylvie zaczyna coraz odważniej ingerować zarówno w jej pracę, jak i w życie obserwowanych sąsiadów. Granica pomiędzy autorką i bohaterami, podglądaniem i uczestnictwem, rzeczywistością i kreacją staje się coraz trudniejsza do uchwycenia.
„Historie równoległe” są jednocześnie dramatem, romansem i thrillerem psychologicznym. Farhadi, dwukrotny laureat Oscara za „Rozstanie” i „Klienta”, po raz kolejny stawia bohaterów w sytuacji, w której każda decyzja pociąga za sobą nieprzewidziane konsekwencje. Tym razem pyta także o odpowiedzialność artysty: czy wolno wykorzystywać cudze życie jako materiał do własnej opowieści? I czy historia, raz wypuszczona w świat, przez cały czas należy do swojego autora?

Kieślowski, Farhadi i świat zbudowany z obrazu, dźwięku oraz słów
Punktem wyjścia dla filmu była szósta część „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego, rozwinięta później w „Krótki film o miłości”. Farhadiego zainteresował motyw człowieka obserwującego drugą osobę przez teleskop. Irański reżyser postanowił jednak odwrócić perspektywę i zadać pytanie: co znajduje się po drugiej stronie obrazu – i jak brzmi życie kogoś, kto jest podglądany?
Dlatego obserwowani przez Sylvie bohaterowie zajmują się tworzeniem filmowych efektów dźwiękowych. Reżyser zbudował swoją historię wokół trzech elementów: obrazu, dźwięku i pisania. To, co wydaje się autentyczne, może zostać wykreowane, natomiast fikcja potrafi niespodziewanie zmienić rzeczywistość. Ważnym łącznikiem z twórczością Kieślowskiego jest również muzyka Zbigniewa Preisnera, autora ścieżki dźwiękowej do filmu.
„Historie równoległe” znalazły się w konkursie głównym 79. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Produkcja zgromadziła imponującą obsadę europejskiego kina: obok Vincenta Cassela występują Isabelle Huppert, Virginie Efira, Pierre Niney, Adam Bessa i India Hair, a w specjalnej roli pojawia się Catherine Deneuve.

To jednak właśnie Cassel może okazać się jednym z największych zaskoczeń filmu. Nie porzuca magnetyzmu, za pomocą którego od lat przyciąga widzów, ale wykorzystuje go inaczej: ciszej, subtelniej i bardziej przewrotnie. W świecie, w którym każdy może być jednocześnie sobą, cudzym wyobrażeniem i bohaterem opowiadanej przez kogoś historii, aktor otrzymuje przestrzeń, by pokazać pełnię swojej ekranowej niejednoznaczności.
„Historie równoległe” w kinach od 14 sierpnia. Dystrybutorem filmu w Polsce jest Monolith Films.







