Garth Ennis polaryzuje. Mnie co prawda nie, ale wiem, iż są czytelnicy, którzy w jego twórczości widzą mokre sny rubasznego wujka w średnim wieku, szukającego kontrowersji na siłę. Trudno adekwatnie zaprzeczyć tego rodzaju odczuciom – większość jego fabuł jest bardzo „edgy” i jedzie po bandzie niczym Ghost Rider na swym piekielnym motocyklu. A skoro o demonie zemsty mowa – jego przygody w wersji Ennisa powinny chyba polaryzować podwójnie.