Jan Borysewicz miał w życiu jedną zasadę: „Nikt nie będzie mną rządził”. „Mniej obcy” pokazuje, ile kosztowała go ta niezależność [Recenzja]
Zdjęcie: (Fot. materiały prasowe)
Bunt zawsze dobrze wygląda na ekranie – pod warunkiem, iż jest szczery i wiarygodny. W przypadku „Mniej obcego” mamy jednak do czynienia z jednym z najbardziej konsekwentnych filmowych buntów ostatnich lat, a zarazem z opowieścią o buncie… w odwrocie. Jan Borysewicz przez całe życie szedł bowiem pod prąd i robił wszystko po swojemu oraz na przekór tym, którzy próbowali go kontrolować. Bunt przez lata był jego siłą i motorem napędowym, ale z czasem przyszło mu za tę niezależność zapłacić wysoką cenę. Inspirowany życiem legendy polskiego rocka film jest jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tej jesieni. Pytanie tylko, czy za wielką historią idzie równie mocne kino?
















