Od lat hołduję zasadzie, iż nie recenzuję słabych lub beznadziejnych płyt. Inni lubią się pastwić i wymierzają bolesne ciosy autorom płyt, które zwyczajnie wykonawcom nie wyszły. Zamiast publicznie grymasić i się wyzłośliwiać, lepiej jest zwracać uwagę na te interesujące wydawnictwa, które mogą przejść niezauważone w nieprawdopodobnie bogatej ofercie. Ilu melomanów doznało zaskoczenia natrafiając przypadkiem na wspaniałą muzykę sprzed lat. W czasie, gdy miała ona premierę zawiodła promocja lub dziennikarze muzyczni zignorowali.