O EPCE:
Cała płyta to bardzo personalna opowieść o irys. Oprawia w melodie myśli, o których ciężko mówić, a prościej zamienić w sztukę. Proces powstawania całego materiału – od pierwszych słów i kompozycji, aż do finalnych produkcji utworów, zamyka się w ostatnich czterech latach. Każdy utwór jest inny, jednak przeplata je wspólny mianownik smutku, niepokoju i pragnienia uwolnienia się od tego, co przytłacza. „Lawenda” opowiada o relacji, niekoniecznie romantycznej, z której przez przywiązanie ciężko się wydostać. W „pajęczych liliach” pojawia się pragnienie zaszycia się we śnie, aby choć na chwilę uciec od tego, co boli. „Porządek” jest metaforą pozornie błahej kłótni, która powtarzając się – rośnie i zostawia po sobie permanentny ślad. W „rdzy” irys pisze o strachu, który przylepia się do ciała i wchodzi pod skórę – to wykrzyczenie się i pogodzenie z myślą, iż ten stan może nigdy nie minąć. „Figura woskowa” przedstawia ten paraliżujący lęk, uniemożliwiający ruch i stający się częścią codzienności. Z kolei „matka słońca” to przyznanie się przed samą sobą, iż boi się tego, czego najbardziej pragnie.
Nad większością numerów irys pracowała z Marcinem Przybyłowiczem. To doświadczenie było niezwykle rozwijające. „Cieszę się, iż spotkałam go na swojej drodze – artystycznie jesteśmy bardzo spójni, a dzięki niemu moje wizje zyskują realny kształt”. Wyjątkowo „figurę woskową” powierzyła w ręce lessmana. Doskonale zrozumiał to, co chciała przekazać w tym utworze i razem stworzyli jedną z najbardziej emocjonalnych produkcji na płycie.
NOTKA O ARTYSTCE:
Głosem maluje obrazy, a później wiesza je na ścianach swoich kompozycji i tekstów – to właśnie irys – młoda artystka, której muzyka wchodzi pod skórę i zostawia po sobie ślad. W każdym utworze chowa cząstkę siebie i pozwala ponieść się dźwiękom. Dzieli się melodią i słowem z każdym, kto choć na chwile zechce wejść do jej świata.