Irena Santor zabrała głos na temat swojego zdrowia. Wymowna deklaracja artystki

zycie.news 1 godzina temu
Zdjęcie: Irena Santor/YouTube @Kultowe Rozmowy


Elegancja, klasa i forma, której mogłaby pozazdrościć niejedna młodsza gwiazda. Jak informuje serwis „Fakt”, Irena Santor pojawiła się na wyjątkowym pokazie Dorota Goldpoint w centrum Warszawa i natychmiast skradła całe show. 91-letnia diwa zachwyciła nie tylko stylizacją, ale i energią, a w szczerej rozmowie zdradziła, jak naprawdę wygląda jej codzienność i podejście do zdrowia.

Irena Santor wciąż zachwyca

Na pierwszy rzut oka – elegancja, uśmiech i nienaganna forma. Ale za tym wizerunkiem kryje się podejście do życia, które dziś coraz rzadziej się spotyka. Irena Santor w wieku 91 lat nie tylko wciąż zachwyca energią, ale też otwarcie mówi o tym, czego świadomie unika – i dlaczego właśnie to daje jej spokój oraz poczucie szczęścia.

Podczas niedawnego spotkania w Warszawa artystka nie owijała w bawełnę. Zamiast ślepo trzymać się zaleceń i schematów, stawia na uważność wobec własnego ciała. Nie liczy tabletek, nie podporządkowuje dnia rygorom – reaguje wtedy, gdy naprawdę czuje taką potrzebę. Jak sama przyznaje, niechętnie sięga po leki, ale jednocześnie nie ignoruje zdrowia. To raczej kwestia równowagi niż buntu dla zasady.

„Ja jestem dość zbuntowanym człowiekiem i nie wierzę nakazom. Trzy razy dziennie tabletka, a raz dziennie spacer po 15 minut? Nie ma dla mnie takich rzeczy. Jak czuję potrzebę, to idę na spacer. Jak czuję potrzebę, to biorę pigułkę, ale tylko wtedy, kiedy jest taka konieczność” – powiedziała artystka w rozmowie z „Faktem”.

Zdradziła swój sekret

Jej podejście nie wzięło się znikąd. Lata temu zmierzyła się z chorobą nowotworową, która mogła wszystko zmienić. Dziś mówi o tym bez dramatyzmu, raczej jak o doświadczeniu, które nauczyło ją jednego – doceniać każdy dzień, choćby jeżeli nie jest idealny. To właśnie ta perspektywa sprawia, iż nie skupia się na ograniczeniach, tylko na tym, co wciąż jest możliwe.

„Jestem szczęśliwa dlatego, iż doceniam wszystko to, co mnie w życiu spotkało. choćby to bardzo złe, to tragiczne. choćby to doceniam i cieszę się, iż to przeżyłam, iż jestem po drugiej stronie już — tej radosnej. Ale też dlatego, iż przeżyłam to doświadczenie przykre, takie niepewne, bo to się mogło różnie skończyć, ale skończyło się dobrze” – powiedziała dziennikowi Irena Santor.

Santor nie sprzedaje recepty na długowieczność. Zamiast tego pokazuje coś prostszego: iż czasem mniej kontroli, mniej strachu i mniej presji oznacza więcej spokoju. A to – jak się okazuje – potrafi działać lepiej niż najbardziej restrykcyjny plan dnia.

Idź do oryginalnego materiału