Można mieć zastrzeżenia do „Stranger Things”, ale kapitalnego wyczucia przy obsadzaniu nowych gwiazd nie da się Dufferom odmówić. A wyobrażacie sobie, iż tę postać mógł zagrać inny aktor?
Finał „Stranger Things” już dawno za nami, ale jeszcze przez długie lata będą wychodziły przeróżne historie zza kulis. Za sprawą nowego wywiadu dowiedzieliśmy się właśnie, iż rola Eddiego Munsona mogła powędrować nie do Josepha Quinna, a do zupełnie innego gwiazdora serialu Netfliksa.
Stranger Things – ten aktor mógł zagrać Eddiego
Przez lata twórcy „Stranger Things” zbierali baty za trzymanie swoich głównych postaci pod parasolem ochronnym. I choć kwestia ta bynajmniej nie uległa zmianie przy 4. sezonie, uśmiercenie Eddiego Munsona zabolało fanów tak, jakby heavymetalowiec Josepha Quinn był w serialu od samego początku. Zaskakuje zatem, iż kultową postać mógł zagrać ktoś zupełnie inny.
Okazuje się, iż w castingu do roli Eddiego wziął udział również… Eduaro Franco, którego ostatecznie zobaczyliśmy w roli wiecznie upalonego rozwoziciela pizzy Argyle’a. Sam aktor, którego możecie kojarzyć z „Męskiej paczki” i „Szkoły melanżu” potwierdził to podczas wywiadu dla Business Insidera.
„Stranger Things” (Fot. Netflix)Franco bynajmniej nie ma za złe Dufferom, iż zdecydowali się na obsadzenie Quinna w roli Eddiego.
— Jestem bardzo zadowolony z tego, iż rola powędrowała do Josepha Quinna. Jest niezwykły i bardzo czarujący. Podjęli piękną decyzję i wspieram ją w 100%.
Dodajmy, iż choć Quinna zabrakło w 5. sezonie (w sieci byli i tacy fani, którzy wierzyli, iż jednak powróci z martwych), obecność Eddiego była odczuwalna za sprawą wątku Dustina Hendersona (Gaten Matarazzo), który aż do finałowych odcinków przepracowywał śmierć przyjaciela. Z kolei wydana niedawno powieść ze świata „Stranger Things” dopisała do losów gitarzysty tragiczny epilog.
A skoro mowa o tym, co mogło wydarzyć się w świecie hitu Netfliksa, sprawdźcie, jak potoczyłoby się alternatywne zakończenie „Stranger Things”.















