Doczekaliśmy się czasów, kiedy jedna z najważniejszych powieści w historii polskiej literatury na nowo zyskała zainteresowanie filmowców. Co jest takiego w relacji Wokulskiego i Łęckiej, iż właśnie teraz postanowiono przyjrzeć się jej na nowo?
Odpowiedzi dostaniemy już bardzo niedługo. Najpierw na Netfliksie, a zaraz potem w kinie. Od jutra na platformie będzie można obejrzeć bowiem serial Pawła Maślony, który już na etapie zwiastuna zapowiadał, iż nowa "Lalka" nie będzie gładką adaptacją książki Bolesława Prusa.
Wszystkie odcinki serialu obejrzała już dla nas Dorota Jędrzejewska. Jej recenzję w całości znajdziecie na karcie serialu POD LINKIEM TUTAJ. A poniżej można przeczytać jej fragmenty.
Bela i Stachu
autorka: Dorota Jędrzejewska
Zaduszki przyszły w tym roku wcześniej. Na naród polski zstąpił jakiś czas temu duch wyjątkowo uparty. Choć niewidzialny i niedefiniowalny, to na tyle konkretny, iż nie sposób go przepędzić czy zlekceważyć. Mowa o duchu powieści, w dodatku powieści nie byle jakiej: klasycznej, epickiej, powszechnie znanej – choćby oględnie – obowiązkowej lektury szkolnej. W związku z zapowiedziami dwóch nowych adaptacji „Lalki” – kinowej i serialowej – dyskusje, cyniczne lub szczere, nie milkły od miesięcy, co oczywiście łatwo było przewidzieć. Oczekiwania, a choćby żądania, powątpiewanie, czasem może mglista wiara, przede wszystkim zaś ciekawość – duch powieści przejął rząd dusz i nakazał rodakom pochylić się nad ważką sprawą: ile adekwatnie „Lalki” musi być „Lalce”, żeby pozostała „Lalką”? Czy też miała prawo się pod nią podszywać? – zastanawia się w swojej recenzji autorka.
Recenzentka zauważa także:
W przypadku serialu w reżyserii Pawła Maślony złudzenia o wierności względem litery oryginału rozwiano już na etapie obrazoburczych plakatów, a także zwiastuna – Łęcka szepcze do ucha Wokulskiemu, by przyszedł do niej w nocy, Łęcka bezwstydnie oblizuje oblepione tortem palce, Łęcka wrzeszczy, leży nieprzytomna na bruku, śmieje się szaleńczo; w międzyczasie jakieś pocałunki, westchnienia, efektowny tagline z zapowiedzią zabawy, a potem choćby przekleństwo.
W „Lalce” kontekst klasowy również jest szalenie istotny, a jakże! I również nie grzeszy subtelnością. Gdy Łęcka wkracza w świat mrocznej, biednej Warszawy i uśmierza swój ból – fizyczny i egzystencjalny – morfiną, by dwie chwile potem wrócić do siebie mentalnie nienadszarpnięta, widzę wyraźnie, iż ktoś tu uznał wyższość kreski grubego flamastra nad cieniowaniem. Do głównych bohaterów dołącza (oczywiście!) służąca (w jej linii fabularnej usłyszeć można dalekie echa „Służącej” Parka Chan-wooka), by reprezentować oddolną perspektywę i dźwigać na swoich barkach wszystkie krzywdy tzw. plebsu, a przy okazji także niewdzięczny los kobiet.
A jak w swoich rolach sprawdzają się Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka oraz Tomasz Schuchardt wcielający się w Stanisława Wokulskiego?
Recenzja serialu "Lalka" Netflixa dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.
Odpowiedzi dostaniemy już bardzo niedługo. Najpierw na Netfliksie, a zaraz potem w kinie. Od jutra na platformie będzie można obejrzeć bowiem serial Pawła Maślony, który już na etapie zwiastuna zapowiadał, iż nowa "Lalka" nie będzie gładką adaptacją książki Bolesława Prusa.
Wszystkie odcinki serialu obejrzała już dla nas Dorota Jędrzejewska. Jej recenzję w całości znajdziecie na karcie serialu POD LINKIEM TUTAJ. A poniżej można przeczytać jej fragmenty.
"Lalka"
Recenzja serialu "Lalka" reż. Paweł Maślona | Netflix
Bela i Stachu
autorka: Dorota Jędrzejewska
Zaduszki przyszły w tym roku wcześniej. Na naród polski zstąpił jakiś czas temu duch wyjątkowo uparty. Choć niewidzialny i niedefiniowalny, to na tyle konkretny, iż nie sposób go przepędzić czy zlekceważyć. Mowa o duchu powieści, w dodatku powieści nie byle jakiej: klasycznej, epickiej, powszechnie znanej – choćby oględnie – obowiązkowej lektury szkolnej. W związku z zapowiedziami dwóch nowych adaptacji „Lalki” – kinowej i serialowej – dyskusje, cyniczne lub szczere, nie milkły od miesięcy, co oczywiście łatwo było przewidzieć. Oczekiwania, a choćby żądania, powątpiewanie, czasem może mglista wiara, przede wszystkim zaś ciekawość – duch powieści przejął rząd dusz i nakazał rodakom pochylić się nad ważką sprawą: ile adekwatnie „Lalki” musi być „Lalce”, żeby pozostała „Lalką”? Czy też miała prawo się pod nią podszywać? – zastanawia się w swojej recenzji autorka.
Recenzentka zauważa także:
W przypadku serialu w reżyserii Pawła Maślony złudzenia o wierności względem litery oryginału rozwiano już na etapie obrazoburczych plakatów, a także zwiastuna – Łęcka szepcze do ucha Wokulskiemu, by przyszedł do niej w nocy, Łęcka bezwstydnie oblizuje oblepione tortem palce, Łęcka wrzeszczy, leży nieprzytomna na bruku, śmieje się szaleńczo; w międzyczasie jakieś pocałunki, westchnienia, efektowny tagline z zapowiedzią zabawy, a potem choćby przekleństwo.
"Lalka"
Przeczytacie tu również:
W „Lalce” kontekst klasowy również jest szalenie istotny, a jakże! I również nie grzeszy subtelnością. Gdy Łęcka wkracza w świat mrocznej, biednej Warszawy i uśmierza swój ból – fizyczny i egzystencjalny – morfiną, by dwie chwile potem wrócić do siebie mentalnie nienadszarpnięta, widzę wyraźnie, iż ktoś tu uznał wyższość kreski grubego flamastra nad cieniowaniem. Do głównych bohaterów dołącza (oczywiście!) służąca (w jej linii fabularnej usłyszeć można dalekie echa „Służącej” Parka Chan-wooka), by reprezentować oddolną perspektywę i dźwigać na swoich barkach wszystkie krzywdy tzw. plebsu, a przy okazji także niewdzięczny los kobiet.
A jak w swoich rolach sprawdzają się Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka oraz Tomasz Schuchardt wcielający się w Stanisława Wokulskiego?
Recenzja serialu "Lalka" Netflixa dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.
"Lalka" – zobacz zwiastun














