I żyli krótko i nieszczęśliwie

filmweb.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: plakat


Nie ma nic gorszego dla serii przygodowej niż dobranie bohaterów w pasujące pary i osadzenie ich na ciepłych posadkach. Vex i Percy pięknie tańczą na balach oraz wspólnie zarządzają miastem Whitestone. Keyleth i Vax z kolei szykują się do przeprowadzenia rytuału Aramenté, do którego druidka przygotowuje się od pierwszego sezonu. Grog również spoczął na laurach; aktualnie więcej czasu spędza w karczmie niż gdziekolwiek indziej. Tylko Pike zdaje się nie czuć dobrze w czasach spokoju i dobrobytu – powoli stacza się bowiem w otchłań pijaństwa.

  • Amazon MGM Studios

Cóż, nie byłoby czwartego sezonu, gdyby "Vox Machina" potrafiła wytrwać w tym szczęśliwym stanie. Podczas rytuału Aramenté, na który zostali zaproszeni wszyscy członkowie grupy oraz ich przyjaciele, dochodzi do ataku grupy kultystów. Wrogowie zdają się niepokonani, zabijają wielu obecnych na uroczystości gości, ranią bliskich i bezczelnie znikają.

Bohaterowie odkurzają broń, chwytają podróżne płaszcze i rzucają się w objęcia kolejnej niebezpiecznej przygody. Wielu z nich, zwłaszcza Vex i Pike, zdają się z ulgą żegnać spokojne czasy. W zasadzie tylko Scanlan, po zjednoczeniu z córką, nie szuka powrotu do dawnego życia, więc nie uświadczymy go w czwartym sezonie zbyt wiele.

Kto zatem pełni rolę błazna? Sam Grog, tępy osiłek o szczerym sercu, nie może udźwignąć wszystkich komediowych sytuacji. Na szczęście pojawia się Taryon Darrington, łączący w sobie cechy aktora, błędnego rycerza i specjalisty od magicznych artefaktów. To miła odmiana po Scanlanie, którego formuła bawidamka nieco się już wyczerpała. Darrington jest absolutnie bezwstydny w kreowaniu własnej legendy, ale jego wrodzona naiwność powoduje, iż wszystko mu się wybacza. W dodatku wprowadza świeżość w grupie znękanych bohaterów, których nawiedzają cienie dawnych występków.

  • Amazon MGM Studios

Kolejnym plusem tego sezonu jest to, iż w końcu odpoczywamy od potężnych smoków. Dość już miałam kolejnego jeszcze silniejszego gada, który pragnie zniszczenia świata. Mroczny kult ma więcej powabu, a jego cele są bardziej zniuansowane. Unosi się wokół nich aura śmierci i nekromancji, która przywołuje skojarzenia z Briarwoodami z pierwszego sezonu.

Więcej czasu ekranowego dostaje też Pike, której rozterki związane z wiarą przewijały się przez wszystkie sezony, ale dopiero teraz mają okazję się urzeczywistnić. Jej wątek nabiera mrocznego klimatu, zwłaszcza kiedy dopadają ją konsekwencje dawnych działań. Jej psychiczna trauma stanowi zresztą odbicie kondycji całej Exandrii, która nie otrząsnęła się jeszcze po tragediach spowodowanych przez smoki. Mimo pokonania zagrożenia i statusu bohaterów, cała Vox Machina musi borykać się z wyrzutami sumienia i poczuciem winy. Rany są jeszcze zbyt świeże, by świętować.

  • Amazon Content Services LLC

Serial dotyka też kwestii nieuchronności cierpienia, choćby w przypadku istot pozornie nietykalnych i potężnych. Keyleth, która na przestrzeni wszystkich sezonów zdobywa niezwykłe moce żywiołów, rozkazuje ogniowi i wodzie, nie jest w stanie pomóc ukochanemu Vaxowi, cierpiącemu z powodu klątwy. Półelf powoli godzi się, iż jego dni są policzone, ale zachowuje przy tym zaskakujący spokój. Jednak druidka nie zamierza ignorować jego stanu i podejmuje desperacką walkę o uzdrowienie. Pogodzenie czułości i głębokiego żalu nie przychodzi jej łatwo.

Jak zwykle, serial stoi doskonałymi kreacjami postaci, które byłyby niemożliwe, gdyby nie utalentowani aktorzy użyczający im głosu. Wrażenia robią też dynamiczne, ale nie wprowadzające chaosu sceny walki; to jednak standard, do którego "Legenda Vox Machiny" zdążyła nas przyzwyczaić. Co najważniejsze, to świeżość, którą wprowadza nowa postać, czyli Darrington, a do tego inny przeciwnik, znacznie ciekawszy niż adwersarze z poprzednich sezonów. Doceniam też, iż opowiada nieco więcej o specyfice samego świata, a zwłaszcza o energiach rządzących nim, zwanych bogami.

  • Amazon MGM Studios

Serial miewa momenty zabawne i lekkie, które przeplata bardziej poważną tematyką i robi to lepiej niż w katastroficznym sezonie trzecim. Więcej odniesień do przeszłości bohaterów powoduje też, iż finał sezonu jest czymś więcej niż typową ostateczną konfrontacją. Walka o dobro świata to banał, który nader często gości w opowieściach fantasy. Tym razem twórcy "Legendy Vox Machiny" postarali się nadać mu drugie dno. jeżeli kolejny sezon, ostatni, sprawnie pociągnie wątki z czwartego, to zapowiada się naprawdę dobrze.
Idź do oryginalnego materiału