„Uncharmed” nie jest książką nieudaną, ale nierówną. Pierwsza połowa wyraźnie osłabia potencjał historii, który druga część stara się stopniowo odbudować. Ostatecznie Lucy Jane Wood po raz kolejny udowadnia, iż potrafi tworzyć ciepłe, magiczne opowieści o poszukiwaniu siebie. Gdyby jednak wcześniej przyspieszyła rozwój wydarzeń, ograniczyła liczbę opisów i mocniej pogłębiła relacje między bohaterami, „Uncharmed” mogłoby dorównać „Rewitched”. W obecnej formie pozostaje przyjemnym, choć niezapadającym na długo w pamięć przedstawicielem nurtu cosy fantasy.





