Ten miesiąc temu przed innym pogrzebem przez parę godzin w kaplicy siedząc w głowie mi ciągle Dark Quarterer i Adramelch grały. Znowu wtedy sporo słuchałem dwójeczki Dark Quarterer i z każdym odsłuchem tylko coraz lepsza - pysznie się te 9-minutowe wałki tamtejsze rozwijają. Na 38 minut ponad 27 to raptem 3 kawałki i mam wrażenie jest to trochę bardziej wysublimowane progo-doomowanko w oparach neoklasyki od debiutu, który jednak ma więcej takiego bezpośredniego powerka. Chyba jednak troszeczkę przedawkowałem debiut przy pierwszym zetknięciu z kapelą i - mam wrażenie - ostatnimi czasy nieco chętniej sięgam po dwójkę, która jest w tych progresjach nieco mniej z gruba ciosana. Riffowanko i ogólne gitarowe kompozycje wspomnianego pana pierwsza klasa, a wręcz topka heavymetalowanka.
Statystyki: autor: yog — 8 min. temu











