
Jedna z moich ulubionych płyt ze śmierć metalem. Jednym tchem wymieniam ją dziś obok Diabolical Conquest, Dawn Bringer, ...In Pains czy To The Depths, in Degradation. O właśnie, pełniak Infester. Ja to tu słyszę bardzo. To znaczy tam słyszę to stąd. Swoiste połączenie brutalności, zakręconych łamańców, doomowego przytłoczenia i oczywiście choroby. Bo obydwie płyty są brutalne, gęste i chorobliwe zarazem. Podoba mi się niebezpieczeństwo zaklęte w tych dźwiękach. Do tego co chwilę wjeżdżają jakieś interesujące smaczki, typu Beethoven na wejściu do Schizophrenii? albo pływająca perka, jadąca totalnie swoje rzeczy, a jednocześnie będąca częścią całości w Morbid Knocking. I wiele innych.
Zajebista płyta. Zajebista w opór.
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 45 min. temu










